Spotkanie z Heynrichsdorf, czyli z Chylonią

Ewa Kowalska
Ewa Kowalska
W piątkowe popołudnie brałam udział w spotkaniu, podczas którego odbyła się prezentacja najnowszej broszury - przewodnika, wydanego przez UM Gdynia.

Dziesięć minut przed godziną 15 trudno już było się dostać do środka sali gimnastycznej w Szkole Podstawowej nr 10 w Gdyni Chyloni. Wszystkie miejsce siedzące były zajęte, a stając w drzwiach ujrzałam prawie dwieście osób. Szczerze mówiąc, spodziewałam się zastać na spotkaniu jedynie garstkę emerytów, chociażby ze względu na dość nieszczególną godzinę. Nie tylko ja byłam zdziwiona. Dyrektor szkoły Marek Dąbkowski również nie krył zaskoczenia i zadowolenia z powodu tak licznie przybyłych gości.

W programie spotkania, zorganizowanego z okazji wydania przewodnika, była krótka prelekcja o historii Chyloni w wykonaniu Tomasza Rembalskiego z Muzeum Miasta Gdyni, wirtualny spacer zorganizowany przez nauczyciela historii Mariusza Zaborowskiego, a na zakończenie do wyboru - wizyta w leżącej nieopodal Izbie Kaszubskiej lub spotkanie na szkolnym korytarzu z mieszkańcami Chyloni. Ja wybrałam drugą opcję i mimo, że byłam tu środowiskowo obca (jestem gdańszczanką), czułam się jak u siebie. W sąsiedzkiej atmosferze mieszkańcy wspominali dawne czasy, rozmawiali o dzisiejszych problemach dzielnicy, a nade wszystko cieszyli się z otrzymania pięknie wydanej broszury. Wzajemnej wymianie wrażeń ze spotkania z historią dzielnicy nie było końca …

Dzielnica z historią

Chylonia powstała w połowie XIV wieku, chociaż jak dowodzą archeolodzy, ślady bytności człowieka na tym terenie pochodzą nawet z epoki kamienia. Pierwszy zachowany dokument datowany jest na 1351 rok. Wieś nazywała się wtedy Heynrichsdorf, a to na cześć jej założyciela komtura Henryka von Rechter. Ponieważ okolica była zamieszkała przez Kaszubów, miano to funkcjonowało krótko i już w kolejnych dokumentach używana była nazwa Chylonia, zapożyczona od przecinającej wieś rzeki Chylonki.

Chylonia powstała na tzw. surowym korzeniu, co oznacza, że w momencie powstawania, nie było tu żadnego osiedla ludzkiego - i podobnie jak Cisowa i Redłowo, była własnością Zakonu Krzyżackiego. Sąsiednie wsie były w większości należały do kościoła lub prywatnych rodzin. Krzyżacy byli dobrymi gospodarzami, dzięki czemu Chylonia była bogatą wsią. Wraz z podupadaniem Zakonu następowało stopniowe ubożenie mieszkańców, a po wojnie trzynastoletniej (1454 – 1466) wszystkie wioski należące wcześniej do państwa krzyżackiego, stały się własnością króla polskiego. Niestety, jako ze król był najczęściej zadłużony, bogata szlachta dostawała je w dzierżawę.

Pojawiały się tutaj znakomite nazwiska - Krokowscy, Sokołowscy, Cyremberg, Radziwiłł, Sobiescy, Przebendowski, których wielkość nie przekładała się na rozwój okolicy. Chylonia stała się wspaniałym miejscem do wyciągania maksymalnych zysków, ale ciągły brak inwestowania w nią spowodował jej zubożenie. Prawdziwi, dobrzy kaszubscy gospodarze, zniechęceni sytuacją, powoli zaczęli opuszczać swoje domostwa, a we wsi pozostali jedynie chałupnicy pracujący na rzecz majątku.

Po śmierci ostatniego członka rodu Przebendowskich, już w czasach zboru pruskiego, folwark został rozparcelowany na działki chłopskie, a wieś ponownie zaczęła zyskiwać na znaczeniu.

29 kwietnia 1930 roku Chylonię przyłączono do Gdyni, za dwa lata minie więc 80 lat ich wspólnego pożycia.

Spacerem mimo deszczu

Za oknem wiało i lał deszcz, a tymczasem w sali gimnastycznej uczestnicy spotkania „spacerowali” po dzielnicy. Jak powiedział prelegent Mariusz Zaborowski na przechadzkę po Chyloni trzeba zarezerwować dwie do trzech godzin. My odbyliśmy ją w znakomicie krótszym czasie, a to za sprawą slajdów rzuconych na ekran. Cicerone zaczął od opowieści o kościele św. Mikołaja, zajrzeliśmy wspólnie do paru karczm, obejrzeliśmy dawny posterunek policji pruskiej, dworzec kolejowy i budynek poczty, żeby zakończyć wędrówkę pod pomnikiem poległych mieszkańców Chyloni na … Leszczynkach.

Chylonia kojarzyła mi się dotychczas z blokowiskiem z epoki Gierka, który mijam pędząc z Gdańska w kierunku Szczecina. Po wzruszającym, piątkowym spotkaniu nasuwa mi się odmienna asocjacja - Chylonia to ludzie, wspaniali ludzie kochający swoją małą ojczyznę i jej ciekawa historia.

PS Z niecierpliwością czekam na poprawę pogody. Zachęcona lekturą przewodnika i spotkaniem w gościnnej szkoły, wybiorę się z aparatem fotograficznym na rzeczywisty spacer po dzielnicy, do czego i innych MMkowiczów zachęcam.

Danuta Stenka w nowym serialu "Nieobecni". Jak go ocenia?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie