Stefan W., który zabił Pawła Adamowicza, został z jednym, tajemniczym obrońcą. Adwokat mecenas Artur Kotulski zrezygnował z obrony

OPRAC.:
Jacek Wierciński
Jacek Wierciński
Piotrhukalo
Z reprezentowania Stefana W., mężczyzny, który śmiertelnie ugodził nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, zrezygnował mecenas Artur Kotulski, który tłumaczy tę decyzję rozbieżnościami między nim, a dotychczasowym klientem dotyczącymi linii obrony. 28-latek od dawna ma jednak drugiego adwokata, który dba o anonimowość.

Choć mężczyznę, który zadał śmiertelne ciosy nożem Pawłowi Adamowiczowi, udało się zatrzymać od razu 13 stycznia 2019 r. na miejscu zdarzenia, a moment ataku w trakcie gdańskiego finału WOŚP utrwaliły kamery stacji telewizyjnych, po ponad roku sprawa wciąż pozostaje otwarta, a śledztwo jest w toku.

- Zrezygnowałem z funkcji obrońcy pana Stefana W. z bardzo prozaicznego powodu. Linia obrony, którą proponowałem i linia obrony, którą chce przyjąć oskarżony są na tyle rozbieżne, że uznałem, że nie pozostaje mi nic innego niż podjąć taką decyzję

- mówi „Dziennikowi Bałtyckiemu” mec. Artur Kotulski, który tym samym potwierdza fakt ujawniony przez Gazetę Wyborczą.

Dotychczasowy adwokat z wyboru przyznaje, że to Stefan W. wcześniej zadecydował o tym, by uznać drugą psychiatryczno-sądową opinię biegłych i nie domagać się kolejnej diagnozy. Chodzi o ponad 300-stronicowy dokument, z którego – co wiadomo nieoficjalnie – wynika, że poczytalność 28-latka w momencie zabójstwa, była „w znacznym stopniu ograniczona”, może on jednak za zbrodnię odpowiadać przed sądem.

Jeszcze w sierpniu portal Onet informował, że biegli u Stefana W. nie stwierdzili schizofrenii, uznali jednak, że miał on ograniczoną zdolność rozpoznawania znaczenia swych działań, w których kierował się fobią wobec Platformy Obywatelskiej (chodzić ma o to, że politykom tego ugrupowania przypisywał stworzenie „układu gdańskiego” - nieformalnej sieci powiązań, pozwalających kontrolować miasto i region).

Jak się dowiedzieliśmy, przebywający w areszcie oskarżony, 28-latek, któremu grozi dożywotnie więzienie, złożył ostatnio dodatkowe, uzupełniające zeznania do protokołu. Od dawna ma też drugiego obrońcę z wyboru, który zarówno mec. Kotulskiego, jak i prowadzącą postępowanie Prokuraturę Okręgową w Gdańsku prosił o nieujawnianie nazwiska.

Warto przypomnieć, że Stefan W., po przeprowadzonym wkrótce po zabójstwie, jeszcze w styczniu 2019 roku, pierwszym, jednorazowym badaniu psychiatrycznym, które nie dało jednoznacznej odpowiedzi na temat jego poczytalności, został w maju 2019 roku wysłany do Aresztu Śledczego w Krakowie, gdzie przez 4-tygodnie biegli lekarze, m.in. psychiatra, prowadzili jego obserwację. Badania były o tyle uzasadnione, że wcześniej zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną, na którą leczony był m.in. w okresie pobytu w jednostkach penitencjarnych, gdzie odsiadywał wyrok 5,5 roku więzienia za napady na placówki bankowe. Stefan W. był "więźniem specjalnej troski" i tylko podczas osadzenia w więzieniu miał ponad 100 konsultacji lekarskich.

Pierwsza ekspertyza sporządzona po 4-tygodniowej obserwacji, która gotowa była jesienią 2019 roku, pozostała tajna. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że dokument właściwie wykluczał sądowy proces, wskazując, że zamachowiec, ze względu na chorobę psychiczną, powinien zostać skierowany na leczenie w zamkniętym ośrodku.

- Ocena stanu psychicznego Stefana W. dokonana przez biegłych z Krakowa jest niewystarczająca. Nie rozwiewa ona, naszym zdaniem, wszystkich wątpliwości odnośnie tego, czy miał on zdolność rozpoznawania swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Stan psychiczny jest kluczową kwestią dla zagadnienia odpowiedzialności karnej, a opinia w tym zakresie budzi bardzo poważne wątpliwości

– tłumaczył wówczas adwokat Jerzy Glanc, pełnomocnik rodziny Pawła Adamowicza, który złożył wniosek o ponowne badanie 28-latka przez nowy zespół biegłych ekspertów.

Dokument nie zadowalał także prokuratury, która uznała, że jest on „niejasny” i 2 grudnia 2019 roku poinformowała o powołaniu nowego zespołu biegłych. Dziś wydaje się, że druga opinia, zaspokoiła także oczekiwania śledczych.

Od początku kwietnia 2020 r. śledczy dysponują także inną opinią biegłego eksperta na temat motywacji i celu działań Stefana W. W niejawnym dokumencie opisane są domniemane pobudki, jakie kierowały mężczyzną, oraz zawarta odpowiedź na pytanie: co chciał osiągnąć dokonując zbrodni?

Polska mafia w latach 90.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie