Trójmiasto na promocję wydaje fortunę

Ewa Andruszkiewicz
Chcą przyciągnąć do siebie nowych mieszkańców, przedsiębiorców i turystów. Każdego roku władze nadmorskich miast przeznaczają na ten cel ogromne środki. Aktywiści mają tego dość.

Blisko trzy mln złotych w samej tylko Gdyni zostały zabezpieczone na ten rok na promocję miasta. Większość tych środków, przy okazji takich wydarzeń jak m.in. Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Open’er Festival czy Festiwal Polskich Filmów Fabularnych, już wydano.

Choć władze miasta zapewniają, że korzyści z budowania wizerunku Gdyni, jako miasta europejskiego, wydatki rekompensują, miejscy aktywiści chcieliby, aby na ten cel nie były przeznaczane aż tak ogromne sumy.

Polski Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni 2017

- Największe środki na promocję i PR kierowane są w stronę mieszkańców, a więc do wewnątrz Gdyni. Przykład stanowi chociażby cotygodniowe wydawanie „Ratusza” - mówi Łukasz Piesiewicz ze stowarzyszenia Miasto Wspólne. - Gdynia nie posiada strategii marketingowej. W związku z tym nie wiadomo nawet, czy władze miasta nastawione są na przyciąganie turystów, nowych mieszkańców czy przedsiębiorców? Czy musieliśmy wydać 15 tys. zł na organizację czerwcowego turnieju golfowego? Co chcieliśmy tym uzyskać? Uważam, że na promocję Gdynia wydaje zdecydowanie za dużo - dodaje.

Nowy klip promocyjny Gdańska

Pól miliona złotych za udział w komedii romantycznej i prawie drugie tyle za spot reklamowy, krążący po Internecie - na swoją promocję Gdańsk nie szczędzi pieniędzy.

Od początku roku miasto wydało już także 200 tys. zł na kampanię promocyjną w związku z festiwalem Siesta oraz kolejne 138 tys. zł na akcję pod hasłem „PIT w Gdańsku się opłaca”, której głównym celem było przekonanie nowych mieszkańców do złożenia deklaracji podatkowej właśnie w Gdańsku. 90 tys. zł kosztowało z kolei wypromowanie i nagłośnienie kandydatury Gdańska do tytułu najatrakcyjniejszego turystycznie miasta Europy w 2017 roku. Przypomnijmy, że dzięki głosom internautów, stolica Pomorza zajęła w tym konkursie rzeczywiście wysokie, trzecie miejsce.

Władze miasta zapewniają, że rozgrywanie się akcji najnowszej komedii romantycznej, produkcji Akson Studio, w Gdańsku przyniesie w przyszłości równie spektakularne efekty. - Lokowanie produktu to ważny trend w marketingu miast, turyści chętnie przyjeżdżają do miejsc, w których toczą się akcje oglądanych przez nich filmów i chętnie podążają śladami swoich ulubionych bohaterów - wyjaśnia Alicja Bittner z Referatu Prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Zdjęcia do filmu, w którym oprócz aktorów „zagra” także Gdańsk, ruszą już w listopadzie. Ma być to ciepła, familijna opowieść, rozgrywająca się w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Choć tajemnicą wciąż pozostaje, kto będzie odtwórcą głównych ról oraz które zakątki stolicy Pomorza zobaczymy na wielkim ekranie, władze miasta nie mają wątpliwości, że „city placement” skłoni szerszą publiczność do przyjazdu nad Motławę. - Osadzenie fabuły w całości w Gdańsku stanowi ogromny potencjał dla promocji atrakcji turystycznych miasta, szczególnie poza sezonem wakacyjnym - kontynuuje Alicja Bittner.

W podobnym tonie władze miasta wypowiadają się też o wypuszczonym we wrześniu do sieci spocie „Week ends in Gdańsk”, skierowanym do turystów z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Norwegii, Szwecji, Danii oraz Niemiec. - To, co wyróżnia Gdańsk na tle innych, równie pięknych, bogatych historycznie i kulturowo europejskich miast, to niezwykły, wręcz magiczny klimat, którego nie da się opisać. Wystarczy jeden weekend, by go poczuć i bezgranicznie się nim zachwycić. Właśnie to chcemy pokazać poprzez zaplanowane w ramach kampanii działania - mówi Anna Zbierska, z-ca dyrektora Wydziału Promocji i Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miejskim w Gdańsku.

Mniej optymistycznie o fortunie przeznaczanej każdego roku na promocję Gdańska wypowiadają się miejscy aktywiści. - Jeżeli chodzi o promocję miasta, uważam, że jej grupą docelową powinni być turyści z Polski. Oferta kierowana do mieszkańców krajów ościennych, do Skandynawów czy do Niemców także jest trafiona, jednak jej koszty są zbyt wygórowane, a inwestowanie w film fabularny jako element promocji jest, moim zdaniem, dysfunkcyjne - mówi Łukasz Cora ze stowarzyszenia Lepszy Gdańsk. - Promocja miasta poprzez dofinansowanie filmu fabularnego ma wtedy sens, jeśli mamy pewność, że film ten spotka się z należytym poziomem oglądalności i zachęci widzów do przyjazdu. Wydaje mi się, że w dzisiejszej dobie nie jest to najlepszy sposób na promocję Gdańska, a kwota pół miliona zł nie należy do małych i z pewnością mogłaby być w zupełnie inny sposób wykorzystana - dodaje.

Podobnie jak w przypadku Gdańska, także gdyńscy aktywiści uważają, że miasto przeznacza na promocję zbyt duże sumy. - Zwłaszcza, że to nie są „tylko” te trzy mln zł zapisane w budżecie, ale wiele innych dodatkowych środków. Bardzo duże pieniądze na promocję kierowane są także do Gdyńskiego Centrum Sportu - mówi Łukasz Piesiewicz ze stowarzyszenia Miasto Wspólne.

Ewa Farna promowała Sopot

Najmniej na promocję wydaje Sopot. - Środki na promocję oraz komunikację z mieszkańcami to łącznie w 2017 roku zaplanowane w budżecie 1 850 000 zł - informuje Magdalena Jachim z sopockiego magistratu.

Film promocyjny Gdańska

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ś
śledziu
Wirtualny prezydent Sczurek. Szkoda naszej kasy na lans tych typów przyklejonych do stołków od 20 lat
Dodaj ogłoszenie