MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

W kobiecej kadrze piłkarskiej jest potencjał, ale też wiele do poprawy. Nina Patalon: Mamy dobre momenty i na tym budujemy pewność siebie

Paweł Stankiewicz
Paweł Stankiewicz
Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Kobieca piłkarska reprezentacja Polski uczy się i zbiera cenne doświadczenie. Biało-Czerwone przegrały w Gdyni z Austrią 1:3 w eliminacjach EURO 2025. Po dwóch kolejkach nasza drużyna pozostaje bez punktu, a w dwóch meczach straciła aż sześć goli. Atmosfera w kadrze jednak jest wciąż bojowa i stąd zapewnienia, że nikt jeszcze nie myśli o barażach, a tylko o grupie eliminacyjnej.

Blisko cztery tysiące widzów oglądało z trybun stadionu w Gdyni mecz Polek i Austriaczek. Z pewnością frekwencja mogła być wyższa, ale promocja tego wydarzenia była zbyt słaba. A szkoda, bo choć Biało-Czerwone nie są faworytkami w tej grupie, a wszystkie przeciwne zespoły są wyraźnie wyżej notowane w rankingu FIFA, to można zobaczyć piłkę nożną kobiecą na europejskim poziomie i naszą kadrę, która pracuje, rozwija się i stara się równać do najlepszych. To zresztą nie może dziwić skoro w naszej drużynie zdecydowana większość kadrowiczek, to piłkarki grające w klubach zagranicznych na czele z absolutną liderką i gwiazdą tego zespołu, czyli Ewą Pajor. To tylko pokazuje, że w tej drużynie jest bardzo duży potencjał.

- Na meczu było cztery tysiące kibiców, którzy nas bardzo mocno wspierali. I to czułyśmy na boisku. Nawet po straconych bramkach słyszałyśmy ich okrzyki. To jest dla nas bardzo ważne i dziękujemy za to – powiedziała po meczu Oliwia Woś, obrończyni polskiego zespołu.

Porażka z Austrią nie jest niespodzianką. Podobnie jak wcześniejsza przegrana z Islandią. To jednak nie oznacza, że w przyszłości nasza drużyna nie będzie w stanie ogrywać takich rywalek. Właśnie takie mecze są dla tych dziewczyn okazją do nauki, do nabierania doświadczeń. Podczas takich spotkań przekonują się, że każdy drobny błąd może zostać bezlitośnie wykorzystany, a zmarnowane sytuacje na pewno się zemszczą. I tutaj jest sporo do poprawy. W defensywie nie brakuje punktów zapalnych, co pozwala przeciwniczkom zdobyć czasami bardzo łatwe bramki. Z kolei w ofensywie na plus jest fakt dochodzenia naszych piłkarek do sytuacji bramkowych, ale zdecydowanie gorzej jest ze skutecznością. To bardzo ważne, bo czyste okazje trzeba zamieniać na gole, żeby marzyć o zdobywaniu punktów z rywalkami, które są wyżej notowane. W spotkaniu z Austrią nasze zawodniczki zdobyły pierwszego gola w tych eliminacjach. Nie wykorzystały wprawdzie czystych sytuacji, ale za to Ewelina Kamczyk trafiła do siatki pięknym strzałem z około 20 metrów.

- Mecz wyglądał lepiej niż z Islandią jeśli chodzi o organizację gry. Cały czas mamy problemy jeśli chodzi o konsekwencję gry w defensywie. Wciąż nie potrafimy się ustrzec błędów, które kosztują nas utratę bramek. Będziemy pracować nad skutecznością, bo są sytuacje bramkowe. Ten mecz rozstrzygnął się w obu polach karnych, ale rywalki były skuteczniejsze. Płacimy za to, że nie do końca jesteśmy jeszcze zaadaptowani do gry na tym poziomie. Konsekwencja i dyscyplina w obronie to będą aspekty, które chcemy poprawić. Przegrany pojedynek jeden na jeden i brak odbudowania ustawienia może skończyć się utratą gola – powiedziała Nina Patalon, trenerka kobiecej reprezentacji Polski.

Kobieca piłkarska reprezentacja do Trójmiasta zawita ponownie już niedługo. Na przełomie maja o czerwca dziewczyny czeka dwumecz eliminacyjny z Niemkami (31 maja na wyjeździe i 4 czerwca w Gdyni). Tu już będzie możliwość, aby zobaczyć futbol na najwyższym poziomie, bo Niemki zajmują piąte miejsce w światowym rankingu. W obecnych eliminacjach wygrały na wyjeździe z Austrią 3:2 i u siebie z Islandią 3:1.

Polki przegrały drugie spotkanie w eliminacjach EURO 2025 i zajmują ostatnie miejsce w grupie. Awans na mistrzostwa Europy wywalczą dwa najlepsze zespoły z grupy. Polki są w dywizji A Ligi Narodów, więc jeśli ta sztuka im się nie uda, to zagrają jeszcze w barażach.

CZYTAJ TAKŻE: Piękniejsza strona kobiecej reprezentacji piłkarskiej. Poznajcie Pajor i koleżanki

- Nie spisuję mojego zespołu na straty. Gramy w lipcu jeszcze z Austrią i Islandią. Te dwie porażki nas nie złamią. Przed nami mecze z Niemkami, ale na zakończenie rywalizacji poczekałabym do lipca. Nie wiadomo co się może wydarzyć. W piłce wiele może się wydarzyć w ciągu miesiąca, nie wiemy w jakich składach drużyny przystąpią do rywalizacji w lipcu. Nie pozwolę zawodniczkom myśleć o sytuacji w tabeli, mają wykonywać zadania. Mamy dobre momenty w grze i na tym trzeba budować pewność siebie – zakończyła Patalon.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto