Wiaty okazały się bublem. Radni opozycji: Pieniądze zostały wyrzucone w błoto!

Krzysztof Dunaj
Krzysztof Dunaj
Udostępnij:
Wiaty przystankowe, nadające się tylko dla chudzielców albo jako nośniki reklamowe, zostaną jednak zdemontowane. Tak zdecydowały władze miasta, gdy o sprawie zrobiło się głośno nie tylko na Pomorzu. Wiaty wyśmiały także media ogólnopolskie, wskazując, że są one ewenementem na skalę całego kraju.

Także nasi Czytelnicy nie kryli zdumienia, że takie wiaty - wąskie niechroniące ani przed deszczem, ani przed wiatrem - stanęły w Gdańsku. - Kto zezwolił na ich postawienie? To wyrzucenie pieniędzy w błoto - podkreślali w opiniach.

- Tradycyjnie winnych nie będzie, tak już jest w Gdańsku - mówił pan Jerzy z Siedlec. - Za klęskę rowerowego systemu MEVO też nikt nie odpowiedział. Urzędnicy wzięli za niego nagrody, a gdzie są rowery? Wiaty to kolejny przykład niegospodarności - ocenia Czytelnik.

W piersi - po fali krytyki - zdecydowały się wreszcie uderzyć władze miasta. „W nawiązaniu do montowanych w ostatnich dniach wiat przystankowych (m.in. przy ul. Ptasiej) i kontrowersji, które wzbudzają, informujemy, że Dyrektorzy Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska oraz Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni podjęli decyzję o demontażu wąskich wiat z terenu miasta. Pracownicy uzgadniający oraz nadzorujący proces inwestycyjny zostaną ukarani” - czytamy w komunikacie.

Łącznie w ostatnich tygodniach - jak podają gdańscy urzędnicy - na ulicach i chodnikach miasta stanęły już lub dopiero miały stanąć 64 nowe wiaty (w dwóch etapach: najpierw 34, a teraz kolejnych 30), które kosztowały w sumie 3 mln zł. Ile kosztuje pojedyncza wiata? W zależności od rozmiarów od 15 do 17 tys. złotych. Do tego dochodzi koszt wykonania przyłącza elektrycznego (ok. 26 tys. zł) zasilającego oświetlenie i wyświetlacz informujący o czasie przyjazdu autobusów. Całkowity koszt dopełnia należność za wykonanie projektu. Łącznie pojedyncza wiata z projektem i niezbędną infrastrukturą to ok. 50 tys. zł. Kontrowersje wzbudziły tzw. wąskie wiaty: wiata 70 cm - z zadaszeniem o najmniejszej „głębokości”, pozbawiona ścianek bocznych.

- Wiata na przystanku autobusowym przy ul. Ptasiej została zamontowana w tej formie z uwagi na ograniczoną szerokość chodnika i konieczność zachowania odpowiednich wymiarów umożliwiających przejście pieszych i przejazd wózków - tłumaczyła ideę takiego właśnie obiektu Agnieszka Zakrzacka, kierowniczka Biura Komunikacji Społecznej Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska. - W przypadku przystanku przy ul. Ptasiej ograniczeni jesteśmy siecią gazową, która jest zlokalizowana bezpośrednio za przystankiem. Montaż większej wiaty w tej lokalizacji nie byłby możliwy ze względu na bardzo wysokie koszty przebudowy sieci - dodawała Zakrzacka.

Nie tylko mieszkanki i mieszkańcy Gdańska krytykują władze miasta. Sprawą zajęli się też radni opozycji

- Gdańskie wiaty stały się obiektem drwin i żartów w całej Polsce - mówi radny Przemysław Majewski z PiS. - Niestety gdańszczanom nie jest do śmiechu. Wydano 1,5 mln zł na 30 wiat, czyli średnio 50 tysięcy złotych sztuka. Większość z nich jest tak płytka, że nie chroni przed wiatrem, deszczem czy, jak dzisiaj, śniegiem. Jesteśmy zszokowani, że w miejskich jednostkach nikt od stycznia 2018 roku, gdy GZDiZ wystosował wytyczne, w tym o 70 cm głębokości, nie zareagował. W efekcie mamy pieniądze wyrzucone w błoto, w dodatku część z wiat zapewne wyląduje na złomie, jak było to już z altanami śmietnikowymi na Biskupiej Górce.

- Dlatego wystosowaliśmy dziś interpelację do władz miasta - dodaje radny PiS, Andrzej Skiba. - Chcemy dowiedzieć się, dlaczego GZDiZ przygotował takie wytyczne, pod którymi podpisał się dyrektor biura? Kto pełnił nadzór nad inwestycją? Czy opracowano projekty lokalizacji tak, aby zmieścić wiaty o standardowych wymiarach? Jaki byłby koszt ewentualnego usunięcia kolizji z sieciami podziemnymi?

Na tym nie koniec zarzutów opozycji, bo radni widzą problem szerzej

- Musimy pamiętać, że to nie pierwsza sytuacja, w której miasto wydaje olbrzymie środki na rzeczy okazujące się bublami. Przypomnijmy rydwan, plac zabaw dla dorosłych, palmiarnię, w której nie ma 180- letniej palmy, a dziś mamy wiaty, pod którymi nie da się schronić - wymienia Andrzej Skiba.

Konferencja ministra zdrowia Adama Niedzielskiego

Wideo

Materiał oryginalny: Wiaty okazały się bublem. Radni opozycji: Pieniądze zostały wyrzucone w błoto! - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie