Wino, ogień, woda i blues w muzeum

Ewa Kowalska
Ewa Kowalska
Udostępnij:
O tym, że muzeum nie musi być nudne, przekonali się uczestnicy sobotniego (20 września) koncertu w oliwskiej kuźni wodnej, której zabytkowe mury wypełnił blues. Posłuchaj nagrania z koncertu:

Cykliczna impreza "Jazz w kuźni" przyciąga do Doliny Radości fanów muzyki, podanej w niezwykłej, niemal mistycznej atmosferze. Przybysz wyłaniający się z mroku alei drzew wiodących ku dolinie, zstępuje po wiekowych schodkach do świata sprzed czterystu lat, który wita go zapachem drewna, ognia i wody. Wita go również gospodarz obiektu, Dariusz Wilk, wielki miłośnik zabytkowej kuźni i pomysłodawca muzycznej uczty, która tym razem przebiegała pod znakiem bluesa.

Blues z dorzecza Mississippi

Amerykańskie standardy bluesowe, które doskonale współgrały z szumem opadających wód Potoku Oliwskiego, zaprezentował słuchaczom zespół Mississippi Blues w składzie Mirek Stanisławowicz (gitara i wokal), Roman Badeński (harmonijka), Krystian Kwaśny (perkusja) oraz Krzysztof Pomierski (gitara basowa i kontrabas). Muzycy zagrali między innymi przeboje Roberta Johnsona, Boba Dylana, Johna Lee Hookera czy B.B Kinga. Pod koniec koncertu, ku uciesze uczestników, zespół zaprezentował też swoje możliwości jazzowe, a dźwięki utworów zagranych na bis, wody potoku zaniosły aż do zatoki.

Kuźnia wczoraj i dziś

Gospodarz kuźni w paru słowach skreślił skreślił historię wielowiekowego obiektu. Pierwsze wzmianki o kuźni pochodzą z 1597 roku. Jej sercem jest spadający na kowadło młot wodny, o ciężarze 250 kilogramów, który jest napędzany potężnym kołem wodnym. Kiedy uwolniona woda spada na łopatki koła, młot z ogromną siłą uderza w kowadło.

W kuźni produkowana była stal, potrzebna zakładom rzemieślniczym, tak licznie rozwijającym się w okolicach Gdańska, nie przypadkowo więc bohaterem opowieści stał się też gwóźdź kowalski.

- Gdybyśmy chcieli metodami naszych pradziadów wykonać taki gwóźdź, kosztowałby 200 dzisiejszych złotych, a proces produkcji trwałby cztery miesiące - powiedział zebranym Dariusz Wilk.

W przerwie koncertu gospodarz uwolnił mechanizm zwalniający zapory na potoku. Woda wpadła na ponad dwustu kilowy młot, który hukiem oznajmił światu, że jest nadal sprawny, a goście zaopatrzeni w kolejną porcję czerwonego wina, kawę lub piwo, z przyjemnością oddali się czarowi muzyki.

Obserwując życie toczące się w kuźni, stanowiącej placówkę muzealną Muzeum Techniki w Warszawie, przychodzi na myśl tylko jedno pytanie. Dlaczego ona nie jest nasza, gdańska? Czyżby żadne z miejscowych muzeów nie było zainteresowane posiadaniem takiego skarbu?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Hans o nowej płycie, polskiej scenie rapowej i inspiracjach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie