Władze Gdańska zaapelowały do deweloperów, aby bardziej dbali o jakość realizowanej w Gdańsku architektury. W tej sprawie zorganizowano w poniedziałek spotkanie. Rozmowy dotyczyły rozwiązań architektonicznych realizowanych zwłaszcza w prestiżowych lokalizacjach, jak np. nad Motławą w centrum Gdańska.

Wiesław Bielawski, wiceprezydent Gdańska ds. polityki przestrzennej, i przedstawiciele Wydziału Urbanistyki, Architektury i Ochrony Zabytków Urzędu Miejskiego w Gdańsku spotkali się w poniedziałek z trójmiejskimi deweloperami. To reakcja miasta m.in. na rozbieżność między wizualizacjami osiedla, jakie Invest Komfort zbuduje nad Motławą, przy ul. Wałowej - tę, która ilustrowała zwycięski projekt w konkursie na koncepcję architektoniczną i tę ilustrującą konkurs na nazwę.

Czytaj także: Wymyśl nazwę dla nowego osiedla w Gdańsku

- Twórzcie architekturę adekwatną do przestrzeni, w której ma być osadzona - apelował do deweloperów Wiesław Bielawski.

Władze miasta, które nie mają możliwości prawnych wyegzekwowania realizacji określonych koncepcji, chcą w ten sposób wpłynąć na deweloperów, aby bardziej dbali o jakość realizowanej w Gdańsku architektury. - Chcemy mobilizować deweloperów do tworzenia dobrej architektury i zwrócić uwagę na to, że tam, gdzie jest zawarta pewna myśl twórcza, gdzie jest akceptacja pewnej grupy fachowców jako komisji konkursowej, powinno się z tego korzystać - mówi Andrzej Duch, dyrektor WUAiOZ w gdańskim magistracie.

- Myślę, że jeśli chodzi o apel o trzymanie się wyjściowej koncepcji, jest to do zrealizowania - tłumaczy Dariusz Belczewski, wiceprezes Grupy Inwestycyjnej Hossa SA. - Oczywiście, w zakresie ograniczonym, w którym dominują często inne kwestie niż architektura, np. konstrukcja, kwestie przepisów.

Piotr Tarkowski z Invest Komfort SA dodaje, że koncepcja architektoniczna jest jedynie pewnym wyobrażeniem o tym, jak może wyglądać osiedle czy zespół budynków w danym otoczeniu. W następstwie tej koncepcji pracuje się nad projektem budowlanym, który jest obwarowany wieloma wymaganiami technicznymi, stawianymi np. przez prawo budowlane. Mogą więc pojawiać się różnice pomiędzy koncepcją architektoniczną a projektem budowlanym.

Tarkowski zauważa też, że różnice pomiędzy wizualizacjami osiedla nad Motławą wynikają m.in. z tego, że przedstawiają one różne ujęcia.

Czytaj także: Studenci zaprojektowali przystanki Kolei Metropolitalnej

Podczas spotkania urzędnicy przedstawili deweloperom dobre i gorsze przykłady architektury, z sugestią, jak należy ją kreować. Chodziłoby np. o to, aby nie lokalizować w historycznym śródmieściu architektury znanej ze standardowych osiedli w południowych dzielnicach miasta. Takim nie najlepszym rozwiązaniem są sztampowo zaprojektowane balkony.

- Pewne wątpliwości są - przyznaje Andrzej Biernacki, prezes firmy Ekolan SA. - Zapoznaliśmy się z analizami z Krakowa, gdzie konserwator zabytków nie zgadza się, by do obiektów historycznych dodawać elementy, których w nich nie było, np. balkonów. Tam wykorzystano rozwiązania takie jak ogród zimowy czy oranżeria. Nie zmieniają architektury, a dają klientowi poczucie, że ma taką przestrzeń poza mieszkaniem.

Czytaj także: Budynek LOT zniknie z centrum Gdańska?

Rozmowa z Andrzejem Duchem, dyrektorem Wydziału Urbanistyki, Architektury i Ochrony Zabytków

Co może zrobić miasto, gdy deweloper zmienia, wybraną w drodze konkursu, wizję architektoniczną inwestycji?
Niezależnie od tego, jak by patronowało konkursowi, miasto nie ma podstawy prawnej, by żądać, aby coś było piękniejsze niż jest. Może jedynie w planie miejscowym zadekretować, że dachy mają być strome, bo to wynika z układu historycznego albo czasami z krajobrazu. I tak, jeśli na tle wzgórz morenowych chcemy mieć czerwone, strome dachy, możemy to zapisać. Natomiast architektura to detale, proporcje między elementami budynku - i tego się nie da zapisać w planie miejscowym. Po to się kształci architektów, żeby umieli to robić dobrze. Chociaż czasami co ma zrobić deweloper, jeśli ludzie wolą kupować mieszkania na osiedlach, gdzie są białe budynki niż tam, gdzie są brunatne? Czy ma budować to, co ludzie będą mniej chętnie kupowali?

Więcej może konserwator zabytków...
Na terenie wpisanym do rejestru zabytków konserwator może wpływać na to, jaka dokładnie architektura powstanie. Niestety, nie zawsze ta ingerencja jest na korzyść przestrzeni.

Wiadomości, Wydarzenia

Komentarze (7)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

MIESZKANIEC (gość) (pogromca duchów)

Wiesz dlaczego podnoszony jest czynsz,by zapewnić chętnych do zakupu wybudowanych mieszkań a wspólnikami deweloperów (udziałowacami ) ich są przedstawiciele z zarządu miasta dostają dobrą lokalizację choć brak jest np: dróg dojazdowych.Udziałowcem w mieszkaniach przy lastarni jest np:Adamowicz ,mieszkanie po matce ,którą oddał do domu starców BOM wyremnotował na ,,6 +" i teraz wynajmuje za kasę.Na remont bierzący twojego bloku w którym mieszkasz nie ma kasy.Zasiłki dla bezrobotnych ,którym zabrał miejsca pracy( czynsz lokali użytkowych)na m-c 50 zł. jak taka rodzina może się utrzymać.Tylko referendum może zmienić ten stan rzeczy a szczególnie ten układ.

zesmakiem (gość)

przyłączm się do apelu, bo elewacja hotelu Hilton, czy budynek vis-a-vis mariny jachtowej
nieopodal wyspy Spichrzów, to absolutna pomyłka.. oba budynki mają się nijak do otoczenia..

pogromca duchów (gość)

Władze miejskie mogą w znaczący sposób wpływać na architekturę miasta. Stało się tak z Quattro Towers, czterema pałami gwałcącymi skalę zabudowy Wrzeszcza. Tu nie było miejscowego planu, tylko decyzja urzędnicza panów Bielawskiego i Ducha. To urzędnicy miejscy są odpowiedzialni za kształt miasta, a nie deweloper. Te dwie frakcje mają, a przynajmniej powinny mieć, odmienne cele. Deweloper jest od zarabiania pieniędzy, urzędnicy od planowania miasta. Czyżby panowie Duch i Bielawski chcieli, aby było odwrotnie?

przyjaciel (gość)

jestesmy biednym spoleczenstwem, nakazujmy tym deweloperom, zeby budowali jak w Londynie czy Hamburgu ale kto to kupi? kogo stac na mieszkania po 20 tys. za m2? potem niech stoja te pustostany tak jak na szafarni, chcemy budowac wymarle miasto? i tak wiekszosc mlodych ucieka dalej. pochodzcie w listopadzie po dlugiej - wymarla okolica, zgroza! skupcie sie na tym, zeby zylo sie lzej, bez korkow, z miejscami do parkowania, miejscami rozrywki, atrakcjami dla mieszkancow i turystow a my tylko tej jarmark ciagle tluczemy. bieda!

ula (gość)

oj tak..dobrze azeby wzieli sobie do serca-to takie wazne...aby była tzw.ciągłośc architektoniczna...gdańsk ma swój styl i nie wymyślajcie głupot tylko niech bedzie ciągłość.widziałam projekt zabudowan na ul.chmielnej...to niech tam dalej żaby rechocza niz ma powstać cos takiego[architektonicznie,]

marecki (gość)

...nie zezwalał na powstawanie takich potworków jak Hotel Admiral http://www.urbanity.pl/zdjecie34454/gdansk w ścisłym centrum miasta...że o żółtych potworkach na ul. długie ogrody nie wspomnę...