Wyspa Ołowianka nadal bez kładki. Projekt stoi w miejscu

Czesław Romanowski
Ten projekt kładki na wyspę Ołowiankę zwyciężył w międzynarodowym konkursie ogłoszonym przez władze Gdańska.
Ten projekt kładki na wyspę Ołowiankę zwyciężył w międzynarodowym konkursie ogłoszonym przez władze Gdańska. Materiały prasowe
Konkurs na kładkę na wyspę Ołowiankę rozstrzygnięty został w listopadzie zeszłego roku. Przerzucona nad Motławą konstrukcja ma zapewnić łatwiejszy dostęp do znajdujących się na wyspie Filharmonii i Centralnego Muzeum Morskiego.

Konkurs wygrało biuro Ponting, ale do tej pory umowa na realizację projektu nie została podpisana.

Powodem są negocjacje dotyczące opracowania przez biuro dokumentacji projektowej wraz z uzyskaniem pozwolenia na budowę i innych dokumentów, bez których projekt nie może powstać. Zwycięskie biuro miało za to otrzymać niespełna milion złotych, ale samo wyceniło tę usługę dwa razy drożej.

Rozmowy trwają, tymczasem w środowisku architektów zaczęły krążyć pogłoski o rozpisaniu nowego konkursu. Ostrzą sobie na niego zęby ci, którzy w poprzednim nie znaleźli uznania. Jeden z nich powiedział nam, że chorwacki projekt jest banalny, stosowany w wielu innych krajach i nie będzie stanowił żadnej atrakcji turystycznej. Dopiero ten, w którego opracowaniu on uczestniczył, spowodowałby, że turyści przyjeżdżaliby do Gdańska nie tylko po to, by obejrzeć Neptuna, ale też kładkę na Motławie.

Mimo to, wyspa Ołowianka to w dalszym ciągu miejsce, gdzie przedostać się nie jest łatwo.

Kładka to absurd!

Na ogłoszony przez gdański magistrat konkurs wpłynęło 68 prac m.in. z Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Holandii. Wśród zgłoszonych pomysłów znalazł się na przykład obrotowy most wiszący lub przeprawa gondolowa umieszczona na łuku.

Prof. Andrzej Januszajtis, znawca dziejów Gdańska, od lat protestujący przeciw tej inwestycji, uważa, że i sama kładka, i ewentualny nowy konkurs na nią to wyrzucanie pieniędzy. Według niego jest ona po pierwsze nieopłacalna, po drugie: nieuzasadniona ze względów historycznych.

- Ta kładka nie może powstać, bo ingeruje w historyczny krajobraz miasta, narusza go, a jest on pod ustawową ochroną, tak jak całe śródmieście Gdańska - przekonuje. Połączenie z filharmonią jest ważne, ale można je zapewnić o wiele taniej i bez naruszania historycznej tkanki miasta.

A może tunel?

Według profesora, dla polepszenia komunikacji z Ołowianką wystarczy, by prom spod Żurawia kursował codziennie od rana do wieczora, a do powstających przystanków miejskiego tramwaju wodnego dodać jeszcze jeden, właśnie przy Ołowiance.

Inna jeszcze grupa przeciwników kładki lansuje pomysł tunelu wydrążonego pod Motławą. W liście do prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza tak widzą konsekwencje wybudowania kładki: "Pieszym nieustanne otwieranie i zamykanie przejścia wydłuży czas dotarcia na drugi brzeg i zafunduje częste utykanie w swoistym korku. Nie stanie się atrakcją, tylko źródłem nerwów - podniesienie/obrócenie mechanizmu może i trwa 2 minuty, ale bezpieczne przepłynięcie statków to już o wiele dłuższa chwila. Cieszące się popularnością miejsce umrze śmiercią naturalną. Po kilku miesiącach niedogodności oraz narastających emocji, będziemy mogli się pożegnać z wielowiekową tradycją kursowania statków i łodzi po falach Motławy".

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie