Zaginięcie Iwony Wieczorek. 11 lat bez przełomu. Dziewczyny nie znaleźli ani policyjni spece, ani różdżkarze

Jacek Wierciński
Jacek Wierciński

Wideo

Najlepsza wiadomość jest taka, że policja jest na tropie i na przełomie roku sprawa ma się rozwiązać – mówiła w czerwcu na spotkaniu z dziennikarzami matka Iwony Wieczorek. Dziewczyna zaginęła 17 lipca 2010 roku. Do dziś nie udało się jej odnaleźć.
  • Mija 11 lat od zaginięcia Iwony Wieczorek. Dziewczyny do dziś nie odnaleziono.
  • Kiedy ostatni raz widziano Iwonę Wieczorek?
  • Jakie tropy są badane w tej sprawie? Najnowsze ustalenia
  • Przez 11 lat dziewczyny nie znaleźli ani policyjni spece, ani różdżkarze.
  • Janusz Szostak zarzucił matce zaginionej manipulację oraz publiczną obrazę.
  • „Policja obiecała mi, że moja, a właściwie i nas wszystkich sprawa, zakończy się na przełomie roku 2021/2022” – mówi Iwona Kinda-Wieczorek, matka Iwony Wieczorek.

***

Poszukiwania Iwony Wieczorek. 11 lat bez przełomu

Somos periodistas de Polonia! Ola Pari! No, no ablar fransez. Perdona. Gracja por espaniol, madmuazel! Nosotros tenemos informacjon i buskar Iwona Wieczorek. Muj dificil i importante… – dukaliśmy w 2013 roku w telefoniczną słuchawkę, potwornie kalecząc hiszpański, gdy okazało się, że to jedyny, prócz francuskiego, język w jakim dogadać się można z przedstawicielką paryskiego komisariatu.

Znaczy to w bardzo łamanym języku w fonetycznym zapisie.:

– Jesteśmy dziennikarzami z Polski. Cześć Paryżu! Nie, nie mówimy po francusku. Dziękujemy za hiszpański, Szanownej Pani! Mamy informacje i szukamy Iwony Wieczorek. Trudne i ważne…

Na naszą prośbę pani oficer szukała wśród współpracowników kogoś, kto choć trochę mówiłby po angielsku albo niemiecku. Nie udało się. U nas w redakcji też francuskim nikt wówczas nie posługiwał się biegle, choć oczywiście szukaliśmy. Nie było wtedy internetowych narzędzi „od ręki” tłumaczących tekst, nawet spisany, żeby odczytać, czy wysłać, a tu się potwornie spieszyło. Wysłaliśmy też e-mail, na który nam nie odpowiedziano do dziś.

Byliśmy tuż przed rocznicą tego zaginięcia. Upalny lipiec, tak jak 3 lata wcześniej, ale polskie, a zwłaszcza trójmiejskie redakcje, bardziej niż słońce „grzała” informacja, że maturzystka, która zniknęła w tamtą lipcową noc, gdzieś za wejściem na gdańską plażę numer 63, już jako 22-latka nagle odnalazła się w stolicy Francji.

Niezbyt wyraźne ujęcie przedstawiające dziewczynę o prostych blond włosach obiegło cały kraj.

Iwona Wieczorek zaginęła 17 lipca 2010 r. Do dziś nie udało się jej odnaleźć
Iwona Wieczorek zaginęła 17 lipca 2010 r. Do dziś nie udało się jej odnaleźć Archiwum

Rozpoznać zaginioną, której towarzyszył ponoć śniady, mniej więcej 2-letni chłopiec, miał mieszkaniec Tczewa. Ujęcie pochodziło z McDonald’sa przy Polach Elizejskich.

Wkrótce potem gruchnęła kolejna sensacja z Paryża:

Iwona widziana na stacji linii metra prowadzącej w kierunku 13. Dzielnicy.

Spekulacje na temat tego, czego szuka w zamieszkałej głównie przez imigrantów z Azji części miasta i tamtejszym Chinatown, nie umilkły, kiedy pojawił się kolejny news:

Policja przekazała matce dziewczyny nagrania monitoringu, a ta nie rozpoznała córki.

Ostatni raz

Wśród Czytelników są zapewne osoby, które we Francji po prostu podeszłyby do blondynki z prostymi włosami i zapytały, czy przypadkiem nie jest Iwoną Wieczorek. Maturzystką, dawno zaginioną, o którą wiele osób się martwi. To pytanie nasuwa się samo. Również w drogerii we Wrocławiu albo PKS-ie, gdzie „świadkowie” mieli widzieć osobę, która zniknęła, a podobnych relacji spływało wtedy mnóstwo.

Ostatni raz, faktycznie zidentyfikowana później jako Iwona, widniała na zabezpieczonych nagraniach monitoringu miejskiego przy wejściu na plażę nr 63 w gdańskim Jelitkowie.

Była godzina 4:12 nad ranem, 17 lipca 2010 roku. Dziewczyna wracała do domu z Sopotu, z klubu. W ręce – buty, szpilki, wcześniej po cichu pożyczone od matki. Biało-czarna sukienka i schowany w torebce telefon, w którym padła bateria. Sprężysty, dynamiczny krok. Tej nocy miała pokłócić się z przyjaciółmi i dużo SMS-ować.

Jest sobota, jasno, szczyt sezonu. W pasie nadmorskim kręcą się zawiani turyści i lokalsi wracający z imprez, być może bardzo wcześnie wstający biegacze. 4 minuty później na nagraniu miejskiej kamery które widziała chyba cała Polska, ktoś przejeżdża na rowerach. Jadą w tym samym kierunku. Nie wiemy, czy ją minęli – tym tempem powinni, ale nigdy ich tożsamości nie ustalono. Wakacje. Takie bezpieczne miejsce.

Tropy

Rah, rah-ah-ah-ah, Roma, roma-ma, Gaga, ooh-la-la! – rozlegało się w 2011 roku w każdej dyskotece. Ekscentryczna popowa piosenkarka była na absolutnym topie. Przynajmniej fragment, bezspornie irytującej piosenki, musiał płynąć z głośników w modnym sopockim klubie, gdzie Iwona trafiła ze znajomymi po grillu na działce. Albo leciał jeszcze na grillu, 16 lipca 2010 roku.

„W tekście do utworu „Bad Romance” autorka (Gaga) eksploruje zalety i wady tytułowego złego romansu. W wywiadzie [...] GaGa wyznała, że jeden z wersów nawiązuje do twórczości Alfreda Hitchcocka. Dodała wówczas, iż słowa piosenki opisują „najgłębsze, najciemniejsze i najbardziej chore zakamarki ludzkiego umysłu” – stwierdza polska Wikipedia. Link do źródła ze strony MTV nie jest już aktywny. Tak bywa, po 11 latach.

W tej sprawie też mógł być tytułowy zły romans... To jeden z wątków analizowanych najpierw przez gdańską, a od 2019 roku krakowską prokuraturę, i policyjnych „łowców cieni”, a także całą rzeszę funkcjonariuszy.

Romansem mógł być Paweł. Chyba nie był chłopakiem Iwony. Mieli pokłócić się na działce, jeszcze przed wyjściem do klubu. To była jego działka. Imprezowali tam razem. Fachowo to się nazywa: bifor, czyli rozgrzewka przed wyjściem na właściwą zabawę.

Był też Patryk, daleki kuzyn i były chłopak Iwony, na którym podobno wciąż jej zależało. Tej nocy miał bawić się gdzie indziej.

Pewnie nie jeden obcy typ, który koło 3:00 nad ranem chciał się do niej przystawiać pod dyskoteką.

Podobno spotykała się z policjantem z prewencji.

Może jeszcze ktoś inny? Tego nie wiemy.

– Teraz taka mała dygresja: obserwując Pawła P. w czasie przesłuchania, wyczułem u niego duży luz. Taki, że trzeba mu było zwracać uwagę, by zachowywał się stosownie, bo jest w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Natomiast Patryk w czasie przesłuchania był bardzo spięty. Jakby się czegoś bał – mówi autorowi książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek”ex-analityk Komendy Głównej Policji, który opowiada o planach przesłuchań, jakie przygotował, a miały pozostać niezrealizowane. – Według mojej oceny wszystko wskazuje na Patryka, ale mogę się mylić – zaznacza dalej i twierdzi, że to, co napisał „niestety – poszło do kosza – zostało zmielone”, bo takie miał polecenie służbowe.

To książka, która wzbudza silne kontrowersje, o czym piszemy dalej. Podobnie, jak jej autor Janusz Szostak – jak sam się definiuje – dziennikarz, reporter śledczy i pisarz, wydawca oraz założyciel i prezes Fundacji Na Tropie. Wielokrotnie przyjeżdżał do Trójmiasta i poszukiwał Iwony, a właściwie jej ciała. Jest jedynym dziennikarzem, który, jak twierdzi, zapoznał się z całością akt sprawy.

Prezes fundacji jest twórcą książek o słynnych gangsterach „Masie” i „Słowiku”, ale w innej – o czym informuje wydawca: „Rozmawiał z osobami, które zetknęły się ze zjawami bądź były świadkami zdarzeń, które nie sposób wyjaśnić. Odwiedził ludzi, w których domach zadomowiły się zjawy, z którymi przyszło im walczyć. Opowiada też o klątwach, które stały się przyczynami tragedii. W tej książce znajdziecie także rozmowy z osobami, które na co dzień mają kontakty z duchami: jasnowidzami, mediami, egzorcystami, oraz hipnoterapeutą”.

Spektakl

Porażający dramat rodziny maturzystki i jej bliskich nie jest filmowym majstersztykiem, jak te króla suspensu i thrillerów, inspirujące piosenkę Gagi. To realna tragedia, którą autentycznie przejęło się bardzo wiele osób, ale też przez lata żywili się nią poszukiwacze sensacji, detektywi – bardziej lub mniej prywatni, reporterzy, czasem określani jako śledczy, różdżkarze, plotkarskie, bardziej albo mniej, media.

– Dobrze, że Wy – media, wciąż interesujecie się tą sprawą, bo właśnie w tym cała nadzieja. Wiara w to, że Iwona się odnajdzie, to w tym momencie mój sens życia. Gdyby odnalazła się żywa, byłoby to oczywiście cudowne, ale prawdopodobieństwo jest z dzisiejszej perspektywy na poziomie dosłownie 1-procentowym. Chcę, żeby moja dusza zaznała spokoju i poznała odpowiedź na pytanie: co się stało z moim dzieckiem? Wiara i nadzieja mnie nie opuszczają – deklarowała w ósmą rocznicę zaginięcia córki (2019 rok) matka, Iwona Kinda-Wieczorek. – Ufam, że śledczy pracują, tak jak obiecali, a zagadka zostanie wyjaśniona w krótkim czasie. Już w marcu usłyszałam, że będą robili, co będą mogli, a sprawę swoim nadzorem objął minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro – dodała.

Iwona Kinda-Wieczorek, matka zaginionej Iwony Wieczorek
Iwona Kinda-Wieczorek, matka zaginionej Iwony Wieczorek Fot. Karolina Misztal

Inne tropy

Ostatnio portal Onet informował, że małopolska prokuratura zbiera oświadczenia od ok. 6 tysięcy pomorskich policjantów w sprawie ich wiedzy o ewentualnym utrudnianiu śledztwa dotyczącego zaginięcia Iwony. Prokuratura Krajowa nie komentuje tych twierdzeń. O tym, że pomorscy śledczy zawalili tę sprawę, mówi się dużo od wielu, wielu lat.

Po drodze, dużo wcześniej, funkcjonariusze, rodzina Iwony i my – media, dowiedzieliśmy się o tajemniczym facecie z ręcznikiem, który szedł tuż za dziewczyną na ostatnim nagraniu monitoringu w pasie nadmorskim (z tego, co wiemy, do dziś nie udało się śledczym poznać jego tożsamości), i facecie w bermudach (został ustalony, ale najprawdopodobniej nie miał związku ze sprawą).

Był też plastikowy worek z jej rzekomym ciałem na pace dostawczaka (niesamowite nagranie udostępnione przez jedną z agencji detektywistycznych – według naszej dzisiejszej wiedzy, nie ma dowodów, by zaprezentowane tam tezy potwierdziły się) i kość znaleziona po latach w okolicy wejścia na plażę 63 (analiza wykazała, że była to kość zwierzęca, bodaj – drobiowa). Były różne elementy odzieży i zabrudzony nóż, który znaleźć miała tam w maju 2021 r. ekipa Krzysztofa Rutkowskiego, również kontrowersyjnego prywatnego detektywa, zaangażowanego w sprawę niemal od pierwszych dni.

– Zdarzają się sytuacje, kiedy ktoś dzwoni do nas po 20 latach od zaginięcia i mówi: Wiem, co się z nią stało. Nie ma jakiejś reguły, a każda sprawa jest inna, ale właściwie zawsze wiąże się z niewyobrażalną tragedią najbliższych, którzy nawet po wielu latach nie tracą nadziei – powiedziała nam już dawno temu Izabela Jezierska-Świergiel z Fundacji ITAKA.

Kłótnia

Ze świeżych wiadomości w sprawie Iwony, wiemy o kłótni, jaka na majowej konferencji prasowej, właśnie Krzysztofa Rutkowskiego, odbyła się między gospodarzem a Januszem Szostakiem.

Niestety, w to, że kobieta żyje, trudno po tylu latach uwierzyć.

– Najlepsza wiadomość jest taka, że policja jest na tropie i na przełomie roku sprawa ma się rozwiązać – mówiła w czerwcu na spotkaniu z dziennikarzami matka Iwony. – Niestety, są osoby, które mówią nieprawdę na temat Iwony, dopisują różne scenariusze, niektóre wręcz robią z tego etat. Mam tu na myśli pana Szostaka, który wypisuje nawet takie rzeczy, że mam się w końcu przyznać, gdzie ukryłam ciało.

– Pani kłamie – krzyczał autor książki, który chwilę wcześniej ściągnął maseczkę. – Nie podejrzewam Pani. Ta gra dobiega końca. Skoro policja ma to wyjaśnić, po co Pan tak się angażuje (mówił do Rutkowskiego – dop. red.). Pani nawet nie poszła przeczytać akt w tej sprawie. Nawet nie wysłała adwokata w tej sprawie.

Janusz Szostak zarzucił matce zaginionej manipulację oraz publiczną obrazę.

– Pan opluwa ludzi, Panowie, proszę go wyprowadzić – zakończył wymianę zdań Krzysztof Rutkowski.

Opisaliśmy to w „Dzienniku Bałtyckim”.

Komentarze

Prokuratura Krajowa:

– Sprawa dotycząca zaginięcia Iwony Wieczorek jest prowadzona w tzw. Archiwum X, działającym w Małopolskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. W sprawach kierowanych do Archiwum X wykorzystywanie są nowe technologie oraz wiedza najbardziej doświadczonych polskich i zagranicznych biegłych oraz różnych instytucji badawczych, niestandardowy sposób badania dowodów i nieszablonowy sposób podejścia do ich oceny.

– Z uwagi na dobro postępowania, na obecnym etapie nie udzielamy bliższych informacji co do przedmiotu i zakresu prowadzonych i planowanych czynności.

Matka Iwony:

– Policja obiecała mi, że moja, a właściwie i nas wszystkich sprawa – bo Państwo przecież też jesteście tym zainteresowani – zakończy się na przełomie roku 2021/2022. Pozostaje mi cieszyć się, że wreszcie zostanie rozwiązana. Nie będziemy czekać jeszcze nie wiadomo ilu lat, żyjąc w zawieszeniu, nie wiedząc, co robić, narażając się na duży stres i dziwne ludzkie opinie. Bardzo dziękuję, również redakcji, za pilotowanie i za interesowanie się tą sprawą przez tyle lat.

Masz informacje? Redakcja Dziennika Bałtyckiego czeka na #SYGNAŁ

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie