Mieszkańcy Głównego Miasta chcą więcej placów zabaw w swojej dzielnicy, urzędnicy tłumaczą się zawiłą procedurą, a dzieci nie mają gdzie się bawić.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
O sprawie poinformowała nas mieszkająca na Głównym Mieście, pani Renata Szczarkowska, mama półtoraletniego chłopca.

- W mojej okolicy nie ma placów zabaw dla dzieci. Jedyna rzecz, jaką proponuje nam miasto, zarząd nieruchomości czy też wspólnota mieszkaniowa to piaskownice - żali się czytelniczka.

Placów chcą i mieszkańcy, i turyści

Jak się okazuje, w tej dzielnicy Gdańska istnieją zaledwie dwa większe place zabaw - na Zieleńcu przy Podwalu Przedmiejskim oraz w pobliżu Poczty Polskiej. Są one jednak starej i zaniedbane.

- Inne place znajdują się na fortach, w parku nadmorskim, gdzieś na elbląskiej. Są niestety za daleko, aby codziennie po pracy z dzieckiem do nich dojeżdżać - mówi czytelniczka.

Problem dotyczy też odwiedzających Gdańsk turystów.

- W ubiegłym roku szukałem i nie znalazłem żadnego placu zabaw. Dzisiaj jestem już lepiej przygotowany. Dzieci szybko się męczą zwiedzaniem i potrzebują trochę odpoczynku, a tu szybko go nie znajdą - żali się pan Jerzy z Elbląga.

Kiedyś było inaczej

Problem znany jest Zarządowi Dróg i Zieleni w Gdańsku, jednak jego rozwiązanie nie jest sprawą łatwą.

- Kiedyś, gdy istniała potrzeba zainstalowania nowego urządzenia, to nasi pracownicy jechali ze sprzętem i go montowali. Teraz jest inaczej - przyznaje Ewa Ogińska-Woźniak z ZDiZ. - Obowiązują nas przepisy unijne, które są bardzo restrykcyjne. Unia nie traktuje placów zabaw jako jednostkowe urządzenia do zabawy, ale jako projekt, który musi w 100 proc. zapewniać bezpieczeństwo dziecku - dodaje.

Miejsca do zabawy muszą być ogrodzone, a montowane urządzenia muszą być najwyższej jakości i stać w odpowiedniej odległości od siebie. Do tego potrzebne jest miejsce, którego w okolicach Głównego Miasta brak.

Miejsce jest, ale… na parking

- Jedyne dwa miejsca, w których ewentualnie można wybudować nowoczesne place zabaw to właśnie okolice Poczty Polskiej i zieleńca przy Podwalu Przedmiejski. Niestety już teraz wiadomo, że w przypadku tego drugiego miejsca jest to wykluczone. Powstanie tam parking, więc zabraknie miejsca dla rozbudowy placu zabaw - kontynuuje Ogińska-Woźniak.

A co z placem przy Poczcie Polskiej?

- Myślę, że będziemy o takie rozwiązanie apelowali, ale nie mogę zapewnić, że w tym miejscu szybko coś powstanie - odpowiada.

Końca nie widać

Z wyjaśnień ZDiZ wynika, że zanim zapadnie decyzja w sprawie zbudowania placu zabaw, jego projekt musi przejść długą procedurę. Projekt, który sporządza m.in. ZDiZ trafia do Komisji Kultury i Sportu w Urzędzie Miasta, a następnie do Wydziału Programów Rozwojowych. Ostateczna decyzję podejmuję radni na sesji Rady Miasta.

Budżet przeznaczony na budowę obiektów zabaw dla dzieci wynosi w tym roku 600 tys. złotych. Budowa jednego placu waha się od 200 do 300 tys. złotych. W ciągu rok miasto jest w stanie zbudować zaledwie jeden lub dwa tego typu obiekty. Część budżetu pochłaniają koszty konserwacji obiektów na placach zabaw, którą raz w tygodniu zajmuje się specjalistyczna firma.

Wspólnoty mieszkaniowe też nie planują nowych miejsc do zabawy

Oprócz obiektów, którymi opiekuje się ZDiZ, na gdańskiej starówce istnieją też takie, którymi administruje Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych. Jednak i ta instytucja nie planuje żadnych inwestycji w tym zakresie.

- Na terenie starówki posiadamy kilka placów zabaw, ale w tym roku w naszym budżecie nie ma przeznaczonych środków na place zabaw - mówi Anna Głowińska z GZNK. - Przyznaję, że nasze place zabaw są zaniedbane, ale w wielu przypadkach mamy związane ręce. Wszelkie prace muszą zostać zatwierdzone w planie zagospodarowania terenu, a część mieszkańców nie życzy sobie na swoim podwórku bawiących się małych dzieci - dodaje.

Mieszkańcy mają odmienne zdania

Na tę kwestię zwraca uwagę także Ewa Ogińska-Woźniak z ZDiZ.

- Projekt placu musi być zatwierdzony w planie zagospodarowania terenu, a tu na starówce ważna jest także opinia konserwatora zabytków. Jednak często sami mieszkańcy, szczególnie starsi, których jest dużo w tej dzielnicy, nie chcą placów zabaw. We Wrzeszczu musieliśmy jakiś czas temu przenieść urządzenia, bo przeszkadzały mieszkańcom.

Urzędnicy radzą, aby mieszkańcy apelowali gdzie się da: do radnego, do organizacji non-profit, do urzędu. Im problem będzie głośniejszy, tym większa szansa na pozytywne rozpatrzenie sprawy. Może w przyszłym roku?


Czytaj też:

Wiadomości, Wydarzenia

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!