Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Gdańsk: Uczniowie mieli obsługiwać dział egzekucji długów w urzędzie miasta!

Jacek Wierciński
P. Świderski
"Zapytaniami o dłużników, wysyłaniem i odbieraniem korespondencji oraz wprowadzaniem tytułów wykonawczych" w referacie egzekucji Wydziału Finansowego gdańskiego Urzędu Miejskiego zajmować się mieli nieodpłatnie uczniowie gdańskich liceów. Jedynym warunkiem była chęć pracy w urzędzie i pełnoletność. W ostatniej chwili urzędnicy zdali sobie jednak sprawę, że to wbrew prawu.

**Zobacz także:

Tylko Renoma chce kontrolować bilety w Gdańsku

**

- Do naszej szkoły trafiła w maju oferta Regionalnego Centrum Wolontariatu. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłam, że uczniowie mają zajmować się między innymi dłużnikami i pracą w urzędzie - mówi zaniepokojona nauczycielka w jednym z liceów (nazwisko znane redakcji). - Nie wiem, czy to zgodne z prawem, ale na pewno jest zupełnym zaprzeczeniem idei wolontariatu.

- To zapotrzebowanie było zgłaszane w pośpiechu i gdy wolontariusze oferowali się, by wykonywać swoje obowiązki, okazało się, że nie mogą mieć do niektórych rzeczy dostępu, na przykład ze względu na ochronę danych osobowych - przyznaje Anna Sikorska, kierownik Biura Pośrednictwa z Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku. - Ich obowiązki zostały więc przeorganizowane, oczywiście za ich zgodą.

Wolontariusze, oprócz referatu egzekucji, trafić mieli także do wydziałów Skarbu, Obsługi Mieszkańców i Programów Rozwojowych w magistracie. W tym drugim zajmowaliby się "przyjmowaniem i rejestracją pism, obsługą poczty elektronicznej i innymi pracami".

- Urząd Miejski faktycznie współpracuje z Regionalnym Centrum Wolontariatu i zgłasza tam zapotrzebowanie na wolontariuszy, którzy potem trafiają do poszczególnych wydziałów - komentuje sprawę Michał Piotrowski z Biura Prasowego gdańskiego Urzędu Miejskiego. - Jednak po pierwsze - każdy wolontariusz przed rozpoczęciem pracy przechodzi odpowiednie szkolenie (w tym również na temat danych osobowych), po drugie zaś - wykonuje zadania, które nie zagrażają tzw. danym wrażliwym. Są to raczej prace pomocnicze, więc nie istniało tu jakieś bezpośrednie zagrożenie.

Do urzędu za pośrednictwem centrum trafiło sześciu wolontariuszy. Sikorska podkreśla, że oferta magistratu nie była pomysłem urzędników, którzy chcieli oszczędzić sobie pracy kosztem uczniów.

**Przeczytaj także:

Gdańsk najczystszym miastem w Polsce według Światowej Organizacji Zdrowia

**

- Wolontariat w magistracie powstał z naszej inicjatywy, by dać młodym ludziom możliwość zdobycia doświadczenia. To my naciskaliśmy, by udostępnić wolontariuszom stanowiska pracy w urzędzie - zaznacza. - Zgłaszają się do nas młodzi ludzie, którzy skończyli studia albo liceum, nie mają doświadczenia zawodowego i nikt nie chce im dać szansy - podkreśla Sikorska, która dodaje, że centrum wciąż współpracuje z magistratem i kontaktuje się z odpowiednimi wydziałami, kiedy pojawiają się chętni, by tam pracować.

- Obecnie w Urzędzie Miejskim pracuje jedna wolontariuszka - potwierdza Piotrowski.

- Centrum działa jak biuro pośrednictwa nieodpłatnej pracy - denerwuje się nauczycielka i na dowód pokazuje inne ogłoszenia: "Pilne! Tłumacz języka francuskiego!", "Zarządzaj biurem" czy "Poprowadź lekcje".

- Młodzi, którzy często wcześniej nie pracowali, czasem traktują wolontariat jako szansę na zdobycie doświadczenia, bez którego nie mogą znaleźć pracy - podkreślają tymczasem pracownicy centrum.

Codziennie rano najświeższe informacje z Gdańska prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
od 7 lat
Wideo

Jakie są wczesne objawy boreliozy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto