Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

"Z Trójmiastem może konkurować tylko dom w Toskanii". Rozmowa z autorką Strawberries from Poland

Redakcja
Anna Włodarczyk jest jedną z najbardziej znanych, polskich ...
Anna Włodarczyk jest jedną z najbardziej znanych, polskich ... Daria Zarówna
Anna Włodarczyk jest jedną z najbardziej znanych, polskich blogerek kulinarnych. Niebawem ukaże się jej debiutancka książka "Zapach truskawek. Rodzinne opowieści". W dodatku gdzie tylko może, pięknie opowiada o Trójmieście.

Można spokojnie powiedzieć, że Anna Włodarczyk jest kobietą wielu talentów. Ukończyła prawo, prowadzi docenianego bloga kulinarnego, właśnie wydaje książkę i to pod auspicjami Wydawnictwa Czarne. Pisze też artykuły o jedzeniu i gotowaniu do ogólnopolskiej prasy w tym Kukbuka, Wysokich Obcasów czy Activista. Jej fotografie i przepisy znalazły się nawet w New York Timesie. A przy tym jest niesamowicie skromną dziewczyną. Z Anią rozmawiamy o zamiłowaniu do przedmiotów z duszą, Trójmiasta i debiutanckiej książce.

Wow, więc doszło do publikacji książki, w dodatku macza w tym palce Wydawnictwo Czarne. Czy to jest szczyt marzeń dla blogerki, czy patrzysz już dalej na kolejne cele i wyzwania?

Nie wiem, czy to jest szczyt marzeń każdej blogerki, ale z pewnością osoby, która zawsze lubiła pisać. Kiedy marzenie staje się rzeczywistością, pojawia się kolejne. W każdym razie nie spoczywam na laurach, mam nowe pomysły, stawiam przed sobą kolejne wyzwania i mam nadzieję, że uda mi się je kiedyś zrealizować.

Czytaj też:  Peperski: "Jestem kreatywna kulturowo" [Rozmowa MM]


Zdradzisz jakie to plany?

Na przykład kilka podróży w miejsca, o których zawsze marzyłam. Albo poszerzenie wiedzy fotograficznej, bo na razie działam zupełnie amatorsko, nie mam żadnych podstaw teoretycznych.

Czy możesz je realizować dzięki temu, że prowadzisz bloga, czy raczej, opisujesz na blogu to co udało Ci się osiągąć na innych polach?

Wiele rzeczy przytrafia się dzięki mojemu blogowi, on stanowi coś w rodzaju mojego portfolio. To po lekturze Truskawek wyd. Czarne zwróciło się do mnie z propozycją napisania ksiązki, to dzięki mojemu blogowaniu wpsółpracuję teraz z Kukbukiem.

A jak doszło do wydania książki? Bardzo długo trzymałaś to w tajemnicy.

Trzymałam to w tajemnicy, bo nie lubię klepać językiem, jeśli coś nie jest na sto procent pewne. Dopóki nie postawiłam ostatniej kropki w tekście ksiązki, nie byłam pewna, jak to się potoczy. Głupio jest się czymś chwalić, a poźniej informować, że to jednak nie wyszło - lepiej nieco pomilczeć, by nie narażać się na krępujące sytuacje. Propozycję napisania książki dostałam ponad rok temu i mimo że nigdy nie zakładałam, że coś takiego może mi się przytrafić, od razu miałam w głowie wizję całości, wiedziałam, jak to zrobię, jak książka będzie wyglądać. Być może ta książka siedziała we mnie już dużo wcześniej, tylko ja o tym nie wiedziałam.

Opowiesz trochę o samej książce? Czy są tam treści, które mogliśmy już czytać na blogu, czy coś zupełnie nowego?

To będą nowe teksty, bo chyba nikt nie chciałby dwa razy czytać tego samego. Zalążki historii mogły pojawiać się na blogu, ale w książce będą rozwinięte. Całość utrzymana jest w klimacie mojego blogu, jeśli więc ktoś lubi czytać moje notki, nie powinien zawieść się podczas lektury książki.

Twój blog słynie z łączenia przepisów z pięknymi historiami - co jest w Twojej głowie pierwsze - historia, która kojarzy się z danym przepisem, czy najpierw jedzenie, a potem opowiadanie?

Dziękuję za miłe słowa. Różnie to bywa, czasem mam w głowie historię, którą później jakoś splatam z przepisem, czasem ugotuję jakąś potrawę, mam przepis, a potem piszę do tego ciąg dalszy, czyli jakąś historię. Często bywa tak, że zasiadam do pisania z jakimś pomysłem w głowie, ale z kolejnymi zdaniami całość przekształca się w zupełnie inne opowiadanie. Jeśli nie mam weny, nie piszę, nie lubię męczyć się nad notką, bo zakładam, ze czytelnik od razu wyczuje pot i łzy autora.

To bardzo słuszne założenie i czuć je w Twoim pisaniu. A skąd w takim razie miłość do takich nieoczywistych miejsc w Trójmieście - zaniedbane kamienice, nieodwiedzane zakątki, obdrapane klatki schodowe? Pociąg do stylistki retro i pożółkłych kartek starych książek kucharskich i maminych zeszytów?

Ludzie widzą piękno w różnych rzeczach - jeden lubi kamienicę pomalowaną na seledynową zieleń i filiżankę ze złotą obwódką, ja lubię obdrapane budynki i wyszczerbione filiżanki z zamazanym wzorem. Uważam, że takie przedmioty są ciekawsze, bo kryją w sobie jakąś historię. Podobnie jest ze starymi książkami - są poplamione, często mają zapiski, zarysowania, kleksy po atramencie, co czyni je ciekawszymi niż od lśniących nowością pozycji. Widać w nich kawałek poprzedniego właściciela, jakiś ludzki ślad.

A jak to się stało, że związałaś swoje losy akurat z Trójmiastem? I czy dobrze się tu mieszka? Chcesz zostać, czy marzy się przeprowadzka w inne miejsce?

Przyjechałam tu na studia, ale od zawsze wiedziałam, że tutaj chcę mieszkać, bo zakochałam sie w Gdańsku od pierwszego wejrzenia już w podstawówce. Z Trójmiastem może konkurować tylko piękny dom na Kaszubach, w górach lub willa w Toskanii. W innych miejscach nie ma najważniejszego - morza!

Tak, ono często pojawia się w Twoich wpisach, szczególnie pamiętam ten z "Drwalem" Witkowskiego w tle...

A zdjęcia, które robiłam nad morzem poza sezonem i wplotłam między nie cytaty z "Drwala" M.Witkowskiego, sam autor podlinkował potem u siebie - byłam wtedy strasznie dumna!

Kiedy zaczynałaś prowadzić bloga, polska blogosfera wydawała się miejscem, gdzie jest dużo przestrzeni na realizację wielu pomysłów. Teraz chyba jest ogromnie nasycona. Czy myślisz, że blogerzy, którzy zaczynają teraz mają podobne szanse na sukces jak Ty?

Mają większe szanse, bo kiedy zaczynałam, nikt się nami, blogerami, nie interesował, a kulinaria były niszowym tematem. Dzisiaj gotowanie jest na czasie, więc istnieje popyt na tematy kulinarne. Tylko jeśli ktoś zaczyna prowadzić blog, mając u podstaw cel zarobkowy, nie zainteresowania, to słabo to widzę. Ja nie lubię takich kalkulacji i myślę,że jeśli wszystko zaczyna się od pasji, to ona może przynieść jakiś sukces.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Książkę Ani Włodarczyk będzie można przeczytać już w połowie kwietnia. A do tego czasu warto zaglądać na bloga: Truskawek.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny egzotycznych wycieczek mocno w dół?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto