Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Dominika Ikonnikow: Jestem z Gdańska, więc... z Przymorza zawsze jechałam do Gdańska. Rozmawiamy o kodach językowych i gdańskiej tożsamości

Anna Szałkowska
Anna Szałkowska
Dominika Ikonnikow, gdańszczanka i miłośniczka Gdańska, radna dzielnicy Śródmieście, koordynatorka Akademii Gdańska w Instytucie Kultury Miejskiej i nauczycielka
Dominika Ikonnikow, gdańszczanka i miłośniczka Gdańska, radna dzielnicy Śródmieście, koordynatorka Akademii Gdańska w Instytucie Kultury Miejskiej i nauczycielka archiwum prywatne
O gdańskiej tożsamości i o tym, jak uczyć o Gdańsku rozmawiam z Dominiką Ikonnikow, gdańszczanką i miłośniczką Gdańska, radną dzielnicy Śródmieście, koordynatorką Akademii Gdańska w Instytucie Kultury Miejskiej i nauczycielką.

Co Ci przychodzi pierwsze do głowy, kiedy słyszysz: jestem z Gdańska, więc...

- … jadę do Gdańska. Wychowałam się na Przymorzu. Dzisiaj mieszkam w Śródmieściu, ale wciąż odwiedzam tam rodzinę. Z Przymorza, Wrzeszcza czy Oliwy zawsze jechało się do Gdańska. Teraz zdarza mi się usłyszeć w tramwaju czy SKM-ce, że ktoś wysiada „na Wrzeszczu” czy „na Oliwie”.

Nie jest to poprawna forma i brzmi dziwnie.

- Dziwnie, ale to tylko pokazuje, że część mieszkańców Gdańska zasymilowała sobie tę przestrzeń po swojemu. Mnie to nie przeszkadza, bo w ich wydaniu to brzmi bardzo naturalnie.

To potwierdza, że język cały czas się zmienia. Zastanawiam się tylko, czy nie warto ludziom wskazywać odmianę poprawną językowo, jej źródła historyczne? Mam na myśli wiedzę związaną z miejscem, w którym żyją.

- Kiedy pytam w szkole młodych ludzi - takich w grupie wiekowej od 14 do 17 lat - w jakiej części Gdańska się znajdujemy, na jakie obszary dzieli się ich miasto, to patrzą na mnie, jakby zastanawiali się, do czego ta wiedza może im się przydać. Trudno zatem powiedzieć, czy warto. Chciałoby się powiedzieć, że tak, bo mogliby poznać kierunki i etapy rozwoju Gdańska. Że miasto zaczynało się od murów obronnych i stopniowo „wędrowało” dalej. Dla mnie jest to ciekawe z uwagi na procesy, które już miały miejsce w historii Gdańska, a teraz się powtarzają. Dawni gdańszczanie mieszkali w swoim mieście, bardzo zatłoczonym, ale wyprowadzali się na lato do wsi pod Gdańskiem. Teraz jesteśmy świadkami kolejnej fali migracji, ludzie się wyprowadzają, kupują domy na Kaszubach czy w okolicach Pruszcza Gdańskiego. Jednak nie każdego te procesy zainteresują. Na pewno warto informacje przedstawić tak, żeby odbiorcę zaintrygowały.

Ciekawostek o Gdańsku nigdy nie za dużo. Kiedy tu zamieszkałam, zafascynowała mnie Morena, dzielnica, która funkcjonuje powszechnie w języku potocznym. Natomiast na tablicach, które stoją przy ulicach, nie ma Moreny, są Piecki-Migowo, oficjalna nazwa związana z historią, wsiami, które się w tym miejscu znajdowały. Nie znalazłam materiału, który by tę dwunazwę bardziej zgłębiał. Trochę też dziwne, że społeczność nigdy nie chciała oficjalnie zamieszkać na Morenie.

- To nie takie oczywiste. Ostatnio przeprowadzone zostały konsultacje w dzielnicy Orunia Górna-Gdańsk Południe. Pojawiła się propozycja, aby zmienić dotychczasową nazwę na nową: Orunia Górna-Maćkowy, z nawiązaniem do historii. Ale mieszkańcy się na to nie zdecydowali. Może chodzi o to, że mamy świadomość historii naszego miasta, ale jednocześnie pokazujemy, że jak coś jest przez nas oswojone, funkcjonuje formalnie lub nieformalnie, to po co to zmieniać?

Dużo jest gdańszczan, których temat historii Gdańska bardzo interesuje i oni mają wiedzę czasami wręcz specjalistyczną. Ale są też inni, którzy wiedzą niewiele, a już na pewno ich wiedza jest niekompletna i powierzchowna. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli ktoś zamieszka w tym mieście, pierwsze, czego musi się nauczyć, to tego, że np. ulica Długa znajduje się na Głównym Mieście, nie Starym Mieście. Nie tylko mieszkańców to dotyczy. Nawet turyści nie są traktowani ulgowo, a przecież, jeśli nawet turysta zapyta, jak dojść do starówki, to wiadomo, że nie ma na myśli Warszawy.

- Faktycznie, czasem łatwiej powiedzieć starówka, byle nie wśród historyków czy gdańszczan, którzy podchodzą do tematu niezwykle serio (śmiech). A gdańszczanie mają różną wiedzę. Obserwuję to, że kiedy oprowadzam ludzi po mieście lub rozmawiam z uczniami i wykraczam poza tę podstawową bazę historyczną, rozbudowując ją o wątki dla mnie dosyć oczywiste. I widzę, że to już za dużo.

Bo te wątki są oczywiste dla Ciebie. Przyjezdni muszą tę wiedzę o mieście dopiero przyswoić. Weźmy na tapet wspomniane wcześniej „Główne Miasto”. Materiałów o Gdańsku jest mnóstwo, czasami bardzo specjalistycznych, ale gdzie szukać takich podstawowych, łatwych do przyswojenia np. podczas podróży tramwajem? Gdzie się dowiedzieć, dlaczego tu jest Główne Miasto, a nie Stare Miasto?

- Mamy dużo instytucji kulturalnych w mieście, które mają naprawdę bogate oferty związane z historią miasta. Tylko faktycznie w dużej mierze jest to historia dla osób, które już sporo wiedzą o Gdańsku. Nadbałtyckie Centrum Kultury organizowało w zeszłym roku cykliczne wykłady historyczne. Ich tematyka była bardzo zaawansowana. A kiedy statystyczny gdańszczanin stoi na przystanku Brama Wyżynna niedaleko nas (podczas rozmowy siedzimy w kawiarni IKM - dop. autorki) i czeka na autobus lub tramwaj, to nie skorzysta z pogłębionych wykładów, ale już krótkie, atrakcyjne graficznie materiały dostępne na mediach społecznościowych w telefonie, które i tak ogląda, byłyby dobrym rozwiązaniem.

Na przykład popularne rolki, czyli krótkie filmiki?

- Na przykład. Uświadomiłaś mi właśnie, że jest niezagospodarowana nisza podstaw historii Gdańska dla osób dorosłych (śmiech). Chociaż i dla dzieci się przyda. Dużo pracy, jeśli chodzi o edukowanie najmłodszych wykonała co prawda Ewa Kowalska z iBedekera czy ikm-owskie Gdańskie Miniatury, ale wciąż jest taka potrzeba.

Bo zainteresowanie Gdańskiem wśród mieszkańców nie maleje, prawda?

- Tak, zawsze jest mnóstwo chętnych. Niezależnie, czy to oprowadzanie, czy wykład w ramach działań Muzeum Gdańska, Nadbałtyckiego Centrum Kultury, Instytutu Kultury Miejskiej czy Europejskiego Centrum Solidarności. Zawsze są ludzie, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę. Ale mam wrażenie, że dla tych początkujących poziom jest zbyt zaawansowany. I dlatego warto przygotować materiały równie ciekawe, ale podstawowe. Np. takie, że w Gdańsku nie było rynku, bo był port nad Motławą. Ulice biegły w stronę portu. I targi działały na ulicach.

Czyli taka wiedza historyczna, ale w pigułce. Coś, co pozwoli dowiedzieć się przy okazji o codzienności dawnych gdańszczan.

- Jeśli mówimy o wiedzy w pigułce, to warto wspomnieć o nowym cyklu Gdańskich Nieruchomości, które chcą pokazać w krótkich filmach ciekawe, historyczne miejskie obiekty. Zaczęli od kamienicy na ulicy Ogarnej i ludziom się ten pomysł spodobał. Był pozytywny odbiór na facebooku. Czyli jest taka potrzeba.

To widać też po cyklu „Jestem z Gdańska, więc”, który rozszalał się w mediach społecznościowych.

- Tak, widzę tam dużo wpisów nas, gdańszczan. To, co atrakcyjne dla turystów jest w pewien sposób uciążliwe dla mieszkańców. Sama też nie chodzę na plażę latem i staram się unikać tłumów podczas Jarmarku św. Dominika.

Problem z tłumami to sama odczułam, bo trudno się wtedy dostać do popularnego Baru Turystycznego w Gdańsku. Okupują go turyści.

- Też go lubię. Istnieje już tyle lat, że wrósł w miasto. Wychowały, a raczej najadały się w nim całe pokolenia. Wiele razy po lekcjach w pobliskiej 50-tce wpadałam tam na chłodnik, koniecznie z jajkiem.

Chyba najbardziej mi tam smakuje marchewka z groszkiem.

- Marchewka z groszkiem jest pyszna, ale mnie przyszły do głowy kotlety z jajek. A ponieważ jestem z Gdańska, to wiem, że na kotlety z jajek jeździło się do barów mlecznych we Wrzeszczu (śmiech).

Podróże kulinarne to też jest sposób na popularyzację Gdańska?

- Każdy sposób jest dobry, ale jak już ustaliłyśmy, gdańszczan jest wielu i każdy jest inny. A oferta musi być dopasowana do każdego, który chciałby się czegoś o swoim mieście dowiedzieć.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Danuta Stenka jest za stara do roli?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gdansk.naszemiasto.pl Nasze Miasto