W Gdańsku przeciw wycince w Bieszczadach. Ekolodzy: Chcemy powiedzieć, co się tam dzieje

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Przeciw wycince karpackich lasów protestowali w Gdańsku we wtorek 29 września aktywiści. Akcja odbywała się jednocześnie w 17 miastach w całej Polsce. Aktywiści oskarżają Lasy Państwowe o niszczenie obszarów, które powinny być ich zdaniem chronione. LP odpowiadają, że w karpackich lasach "nie dzieje się żaden dramat".

Lasy naturalne Bieszczadów i Pogórza Przemyskiego, sukcesywnie niszczone przez wycinki, potrzebują obrońców! Pomóż nam je ocalić - to jedno z haseł ogólnopolskiego protestu "Nie oddamy Bieszczad piłom". Protest miał swoją gdańską odsłonę.

- Ludzie w Polsce nie wiedzą, co się dzieje w Puszczy Karpackiej, dlatego chcemy jak najszerzej tę sprawę nagłośnić - mówi Paweł Hryniewicz, organizator protestu w Gdańsku. Jak sam przyznał, w biurze podawczym Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych aktywiści złożyli pismo z apelem, m.in. o wstrzymanie wycinki w Bieszczadach.

- Domagamy się wprowadzenia moratorium na cięcia w proponowanych rezerwatach na terenie projektowanego Turnickiego Parku Narodowego oraz otuliny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ponadto zainicjowania wielostronnego dialogu, którego celem będzie wypracowanie kompromisowego modelu zarządzania lasami Puszczy Karpackiej, łączącego w sobie potrzeby gospodarcze z wymogami ochrony przyrody

- czytamy w piśmie do RDLP.

We wtorek w Gdańsku aktywiści sprzeciwiający się wycince w Bieszczadach pojawili się z protestami dwa razy. Najpierw, tuż po południu pod siedzibą RDLP, później pod siedzibą Rady Miasta.

- Podzieliliśmy protest, by ludzie, którzy tuż po południu są w pracy, a popierają nasze postulaty, mogli mieć szansę przyjść i przyłączyć się - mówi Paweł Hryniewicz.

Wg ekologów, mieszcząca się w południowo-wschodniej Polsce Puszcza Karpacka to jeden z najcenniejszych pod względem przyrodniczym obszarów naszego kraju.

- Rosnące tam górskie lasy w dużym stopniu oparły się ingerencji człowieka i zachowały wiele cech lasu naturalnego. Znajdziemy tam kilkuset letnie buki i jodły, niespotykane nigdzie indziej w Polsce gatunki grzybów, szereg organizmów będących reliktami lasów pierwotnych, które nie bez powodu właśnie tam znalazły swoje ostoje - czytamy na stronie akcji "Nie oddamy Bieszczad piłom". - Tymczasem na większości jej terenu, również w wielu najcenniejszych fragmentach prowadzona jest regularna gospodarka leśna. Niemal każdego dnia, wycinane są tam stukilkudziesięcioletnie drzewa, po które następnie przyjeżdżają ciężkie maszyny pozostawiając w lesie głębokie koleiny (zdaniem Hryniewicza leśne dukty w niektórych rejonach przypominają gabarytami autostrady - red). Niszczenie siedlisk chronionych gatunków, zmiana stosunków wodnych narażająca kraj naprzemiennie na susze i powodzie, naruszanie wrażliwej górskiej gleby czy wreszcie pozbawianie nas doskonałego magazynu węgla, tak ważnego w dobie zmian klimatycznych – to tylko niektóre z bezpośrednich skutków prowadzenia wycinek w tych wyjątkowych miejscach.

Przyrodnicy i aktywiści zabiegają o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego od lat 80 XX w. Aktywiści dodają, że idei tej sprzeciwiają się Lasy Państwowe.

- Nie na rękę jest im tworzenie obszarów chronionych - podkreślają aktywiści.

Lasy Państwowe odpowiadają, że działania ekologicznych aktywistów, oskarżenia o prowadzenie rabunkowej gospodarki leśnej są "nie fair". Określają je jako "granie na emocjach Polaków" i "demonizowanie leśników".

- Chcemy wszystkich, którym na sercu leży dobro polskiej, w tym karpackiej przyrody, uspokoić, że w lasach Podkarpacia nie rozgrywa się żaden rzekomy „dramat” - czytamy w stanowisku LP odnośnie Puszczy Karpackiej.

- Najcenniejsze fragmenty karpackich lasów są już chronione w rezerwatach, które na terenie samego tylko Nadleśnictwa Bircza, mają powierzchnię 1500 ha. Tam nie prowadzi się pozyskania drewna. Jak ten „rabunek” w lasach pojedynczego nadleśnictwa przetrwałoby 40 000 drzew, które można określić jako pomnikowe? Prowadzona na Podkarpaciu gospodarka leśna w żaden sposób nie przeszkadza ani nie zagraża też dzikim zwierzętom. W ciągu ostatnich dwóch dekad populacja wilka i rysia wzrosła tam dwukrotnie, a niedźwiedzia i żubra - czterokrotnie. Skoro aktywiści podkreślają niezwykłe walory przyrodnicze i postulują utworzenie Turnickiego Parku Narodowego na terenie, którym od 75 lat opiekują się leśnicy, to świadczy o tym, iż ci ostatni znakomicie wykonują swoją pracę, nie tylko umożliwiając wszystkim korzystanie z lasów oraz ich zasobów w rozsądny sposób, ale też chroniąc należycie przyrodę.

JAK NIE SZKODZIĆ ZWIERZĘTOM?

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: W Gdańsku przeciw wycince w Bieszczadach. Ekolodzy: Chcemy powiedzieć, co się tam dzieje - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie