Barbie w obiektywie gdańszczanki. Lalkowa fotografka wyda album o tajnikach swojej pasji

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
Swoją pierwszą Barbie pani Izabela otrzymała na 31 urodziny. Prezent ten zainspirował ją do rozpoczęcia przygody z fotografią lalkową. Wszystkiego nauczyła się sama, eksperymentując z aparatem oraz podglądając prace artystów z innych zakątków globu. Teraz jest o krok od wydania profesjonalnego podręcznika o tajnikach swojego hobby, ale na to potrzeba ogromnych nakładów finansowych. Obecnie trwa zbiórka na sfinansowanie tego wdzięcznego projektu.

Na co dzień gdańszczanka Izabela Kwella pracuje jako architekt w jednej z największych firm modowych w Polsce. Natomiast w wolnej chwili wraz z siostrą bliźniaczką oddają się dość nietuzinkowej pasji. Zajmują się fotografowaniem lalek Barbie.

- Zawsze lubiłam robić zdjęcia, ale moja przygoda z fotografowaniem lalek zaczęła się w dniu, gdy mąż z okazji moich 31 urodzin w ramach żartu zabrał mnie do sklepu z zabawkami - wspomina Izabela Kwella. - Wybrałam wtedy po jednej lalce dla mnie i siostry. Były to lalki z serii Barbie Style Flats to Heels Doll z 2014 roku.

W dzieciństwie bliźniaczki bawiły się lalkami "inspirowanymi" oryginalnymi Barbie, dlatego spełnienie dziecięcego marzenia o lalce z firmy Mattel sprawiło, że odkryły niesamowitą pasję, którą rozwijają wspólnie od lat.

Barbie otrzymana od męża zyskała imię Bella oraz dedykowanego jej Instagrama zatytułowanego @bella_belladoll.

- Nie wiedziałam za wiele o tego typu fotografii - podkreśla. - Na rynku nie było książek na ten temat, niewiele też dało się znaleźć w Internecie. Wszystkiego uczyłam się metodą prób i błędów. Eksperymentowałam z lalkami, światłem i sprzętem. Pamiętam budowę moich pierwszych miniaturowych mebelków i dioram. Początkowo nie były perfekcyjne i zajęło mi sporo czasu, zanim dowiedziałam się tego wszystkiego, co wiem teraz. Lubię podglądać prace innych artystów, myślę, że to najszybsza metoda nauki. 5 lat temu, kiedy zaczynałam, sporo bym dała za jakąś publikację na ten temat.

Dzisiaj bliźniaczki swoją pasją dzielą się na Instagramie, gdzie konto obserwuje 105 tysięcy osób. Jest największym o tej tematyce w Europie i jednym z kilku największych na świecie. Do tej pory jednym z ich najważniejszych projektów była organizacja ślubu Iness i Dereka - lalek, których historię przez wiele miesięcy prezentowały na swoim Instagramie.

Lalkowa biblia

- Naszym największym marzeniem w tym roku jest wydaniu książki o fotografii lalkowej, która stałaby się inspiracją dla miłośników tej dziedziny i z tej okazji kilka dni temu wystartowałyśmy z międzynarodową kampanią crowdfundingową na Kickstarterze - zdradza.

Prototyp albumu jest już gotowy, ale na jego wydanie potrzeba 45 tys. zł. Zbiórka na ten cel idzie jak burza, bo już w pierwszą dobę od jej rozpoczęcia bliźniaczkom udało się zebrać już połowę zakładanej kwoty. Wszystko wskazuje na to, że 2 października uda się zakończyć ją sukcesem. Swoją cegiełkę na rzecz książki można dorzucić na stronie akcji. W zależności od wysokości wpłaconej kwoty fundatorzy otrzymują nagrody, opisane na stronie projektu.

Przykładowo - osoba, która zdecyduje się na wpłatę w wysokości 200 euro otrzyma album z autografem oraz możliwość odbycia wycieczki po Gdańsku z fotografką i jej muzą - Bellą. Z kolei skromna dotacja w wysokości 5 euro zagwarantuje ofiarodawcy jedną, poglądową stronę albumu.

Wędrujące dżinsy w rozmiarze mini

- Lubię żartować, że bawimy się lalkami jak zawodowcy: nasze zdjęcia wzięły udział w trzech wystawach w Polsce i w Chinach, stworzyłyśmy wiele fotograficznych projektów, a także współorganizujemy międzynarodowy projekt fotograficzny o nazwie "Travelling Doll Pants", którego celem jest łączenie fotografów lalek z całego świata - dodaje Izabela Kwella.

Jak tłumaczy - pomysł tego projektu opiera się na książce Ann Brashares zatytułowanej The Sisterhood of the Travelling Pants oraz filmie z 2005 roku The Sisterhood of the Travelling Pants (Stowarzyszenie wędrujących dżinsów) autorstwa Kena Kwapisa i Warner Brothers Picture. Pomysłodawczynią tej inicjatywy jest ich koleżanka z Brazylii Patricia Marcos Coutsoucos (@dressthatdoll).

Celem projektu jest pokazanie lalek noszących tę samą parę miniaturowych spodni w różnych krajach, prezentując tym samym ciekawe miejsca, w których mieszkają kolekcjonerzy lalek. Miniaturową parę spodni do tego projektu stworzyła polska projektanta ubrań dla lalek Joanna Fila-Staskiewicz (@kameliadolls).

Podobnie jak w książce i filmie, spodnie podróżują po całym świecie od jednego uczestnika do drugiego. Każdy z uczestników projektu robi zdjęć swojego miasta w ciągu trzech tygodni, pokazując swoją część świata.

- Projekt Travelling Doll Pants wystartowała w styczniu 2020 w Gdańsku - wspomina organizatorka. - Miałyśmy przyjemność prezentować nasze miasto na sesjach stworzonych specjalnie dla tego projektu. W marcu 2020 projekt został chwilowo wstrzymany przez pandemię i ogólnoświatowy lockdown, ale mimo to spodnie zdołały podróżować z Polski do Niemiec, Rosji, Finlandii, Kanady, USA i Brazylii. W czasach, gdy globalne podróże były niezwykle ograniczone, projekt ten stał się wirtualnym sposobem na zaspokojenia pragnienia wędrówki – namiastką podróżowania.

Projekt został reaktywowany w 2021 roku. Od stycznia miniaturowe spodnie odwiedziły już Brazylię, Japonię, Australię, Kanadę, USA, Hiszpanie i Francję. Obecnie są w we Włoszech w Rzymie, a na koniec roku dotrą znów do Trójmiasta, odwiedzając po drodze Grecję i Rosję. Więcej informacji na temat projektu można znaleźć na jego oficjalnej stronie travelingdollpants.com.

- Do tej pory w projekcie wzięło udział 20 osób - mówi Izabela Kwella. - Kolejne 10 fotografów dołączy w przyszłym roku, bo mamy już plany aby kontynuować tą zabawę.

Modelki z firmy Mattel

Izabella Kwela przyznaje, że jeśli chodzi o kupowanie nowych modelek do sesji to, z siostrą, są dość wybredne.

- Nie zależy nam na tym, aby kolekcjonować lalki, lecz aby je fotografować, więc kupujemy tylko te lalki, które są dla nas inspirujące - podkreśla. - Kilka takich lalek znajduje się w najnowszej kolekcji Mattel Barbie Looks.

- Praktycznie 99 proc. lalek, które używamy w naszej fotografii to lalki Barbie, które jednak chętnie dopasowujemy do swoich potrzeb: zmieniamy im fryzury iciała tak, aby miały więcej punktów artykulacji, co jest niezbędne, aby pozowały naturalnie - zdradza. - Posiadam tylko jedną lalkę kolekcjonerską innej amerykańskiej firmy, którą sprezentował mi mąż na Boże Narodzenie. Trudno jednak mówić tu o "podróbce", jest to wysokiej jakości produkt, dedykowany kolekcjonerom dorosłym, o limitowanej ilości i trudnej dostępności na rynku.

Jesienna turystyka w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Barbie w obiektywie gdańszczanki. Lalkowa fotografka wyda album o tajnikach swojej pasji - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie