Bursztynowa komnata w gdańskiej piwniczce

wiadomosci24.pl
Chlebnicka 17/18 na starówce Gdańska to jantarowe imperium. Parę metrów kwadratowych, kilka stopni kamiennych pod ziemią. Schodzi tu czasem turysta, kolekcjoner, poszukiwacz bursztynowej przygody.

Zaczarowana pracownia, zaczarowany jubiler, zaczarowany kram…

Bursztynowe cacka kokietują tego, kto nad Bałtykiem szuka pamiątek. Urzekają artystycznie wydobytym światłem, zaskakują rzemieślniczym kunsztem. W oprawie handlowych witryn na Mariackiej czy na Długim Pobrzeżu, pod czujnym okiem sprzedawców, uwięzione w gablotach wdzięczą się do klientów w banalnym rytmie niezliczonych emporiów z biżuterią. Kamienne serce jantaru zbyt często świeci tu blaskiem cen. Inaczej ma się sprawa, gdy zabrudzony bursztyn zstępuje do warsztatu i poddaje się obróbce. Wtedy czujesz jego tajemnicę. Odsłania naturalne wnętrze w dłoniach nadających mu wyraz. Jest bezcenny. W pracowni świeci tylko własnym światłem.

Stary Warsztat

Tu zatrzymuje się komercja. Pracownia biżuterii artystycznej Bogusława Kołpaka na Chlebnickiej 17/18 to miniaturowe atelier, prywatne muzeum złotniczego rzemiosła i sklep nieomal z czasów „Lalki” Prusa.

Wchodzisz do pracowni jak do kapsuły czasu. Pracują albo towarzyszą pracy złotnika i jubilera przyrządy miernicze sprzed dziesięcioleci: imak, furkadełko, puncyny, wagi, szkła powiększające, walce ręczne, wykrojniki. Mogłyby przejść na zasłużoną emeryturę, lecz są niezastąpione przy tradycyjnych metodach produkcji. Podobnie jak odczynniki we flaszkach, kleje żywiczne.

Stary zegar ścienny trwa. Współczesne przedmioty codziennego użytku i stylowe meble dotykają historii. Przedwojenny wieszak, gazety, mapy, ubrania z okresu międzywojennego.

Granice zacierają się - kalendarz sprzed dwóch lat z herbem Gdańska, mapa, zakurzone fotografie, róża bursztynowa za szkłem niczym motyl entomologa zawieszona pod sufitem, wrzeciono w kącie.

- Można się rozejrzeć - zaprasza właściciel.

Znika w półmroku pracowni, pochyla się nad bursztynowym złotem. Jego milczący profil spod abażuru w poświacie lampy widać w otwartych drzwiach. Na Chlebnickiej siąpi. Z sieni w przekrzywionym w przedprożach warsztatu tremo, które opiera się o ścianę tuż pod schodami, odbicie lustrzane bursztynnika podglądają przechodnie.

Wydobywa z mroku na mglistą ulicę skarby i pomysły natury. Jak choćby bursztynową inkluzję, fragment mikroskopijnego życia owadziego w skamielinie. Albo statki, puzderka, świeczniki. Krzyże, relikwiarze. Ołówki i pióra w bursztynowych obsadkach. Medaliony, wisiory. A także opowieść o tym, jak tu trafił.

Praca jak każda

- Pracowałem kiedyś w gdańskiej stoczni. Potem otworzyłem warsztat. Różni ludzie mnie odwiedzają. Piszą o tym miejscu - mówi pan Bogusław.

To świat ze srebra i bursztynu bałtyckiego Można zamówić rękodzieła. Naprawić nowe lub stare precjoza.

Pan Bogusław nie stroni od głównych wydarzeń wystawienniczych, takich jak Amberif czy Ambermart. Jego bursztyn zachwycił już niejednego zachodniego nabywcę i znaną postać.

Skromny warsztat wędruje ze swą niepowtarzalną atmosferą w dalekie strony. Podobnie jak jantar z wnętrza piwniczki na Chlebnickiej.

Zajrzyjcie kiedyś do tej niszy turystycznego świata w Gdańsku, metr pod ulicą, do warsztatu pełnego życia i starych przedmiotów. To gościnne progi.

Zob. http://www.starywarsztat-bizuteria.pl/
Cały materiał zobacz na: Uwaga, talent: Rafał Zawierucha

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie