Timo Lahti przeżył chwilę grozy. Łoś skasował mu auto. Na mecz z Landshut przyjedzie pożyczonym od prezesa kamperem

Tomasz Galiński
Tomasz Galiński
Udostępnij:
Żużel potrafi zaskakiwać. W poniedziałek Timo Lahti jechał na mecz ligi szwedzkiej i po drodze uderzył w łosia. Jego bus uległ zniszczeniu i nie nadawał się do dalszej jazdy. Co prawda jeden ze sponsorów od razu załatwił mu auto zastępcze, ale nim Fin nie zdążyłby w weekend z Krsko do Gdańska. Z pomocą przyszedł więc prezes Wybrzeża Tadeusz Zdunek, który użyczył swojemu zawodnikowi kampera.

Na szczęście podczas wypadku Timo Lahti, ani nikt z jego teamu nie ucierpiał. Tak naprawdę jedyną ofiarą okazał się... łoś. Jak przekazał Lahti, zwierzę poniosło śmierć na miejscu.

Niemniej, bus żużlowca uległ zniszczeniom i nie dało się nim dłużej podróżować. Co prawda jeden ze sponsorów z Finlandii pożyczył mu zastępczy samochód, ale ma on ograniczenie do 90km na godzinę. W normalnych okolicznościach nie byłoby to problemem, natomiast w sobotę Lahti wystartuje w słoweńskim Krsko w finale SEC Challenge (w zawodach weźmie też udział Rasmus Jensen). Biorąc jednak pod uwagę, że niedzielny mecz Wybrzeża z Landshut rozpocznie się o godz. 14, dojechanie byłoby dość problematyczne.

- Zawody w Krsko rozpoczną się o 19, a to oznacza, że aby zdążyć do Gdańska, będę musiał pokonać z moimi mechanikami trasę blisko 1300 km w jakieś trzynaście godzin. Jestem bardzo wdzięczny prezesowi i mam nadzieję, że dojedziemy na czas i bezpiecznie, a po jednych i drugich zawodach będą powody do zadowolenia - mówi Lahti.

No właśnie. Prezes Tadeusz Zdunek zdaje sobie sprawę, że Lahti jest ważnym ogniwem Wybrzeża i zareagował natychmiast. Pożyczy Finowi jednego ze swoich busów. I to takiego przystosowanego to przewożenia motocykli crossowych. Tym samochodem udadzą się do Krsko, a następnie z powrotem do Gdańska. W ten sposób nie ma mowy, by Lahti spóźnił się na niedzielne spotkanie eWinner 1. ligi.

W tym tygodniu Lahti potwierdził świetną formę na torach w Szwecji i Danii. Co prawda we wtorkowym meczu ligi szwedzkiej zdobył osiem punktów, ale dzień później w Danii był już praktycznie bezbłędny. W siedmiu wyścigach wywalczył aż dwadzieścia punktów, co nie zdarza się przecież zbyt często.

*

W ramach ciekawostki trzeba dodać, że obecnie w jego teamie znajduje się Eetu Moksunen, syn byłego żużlowca Juhy Moksunena. Eetu prywatnie jest dobrym znajomym Lahtiego i pomaga mu jako drugi mechanik. Kibice hokeja w Polsce mogą go kojarzyć, bo parę lat temu grał w zespole Podhala Nowy Targ.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Q&A z Bartoszem Kurkiem

Materiał oryginalny: Timo Lahti przeżył chwilę grozy. Łoś skasował mu auto. Na mecz z Landshut przyjedzie pożyczonym od prezesa kamperem - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie