Michał Winiarski, trener Trefla Gdańsk: Po przegranej z Iranem jestem spokojny. Nie wierzę w klątwy na igrzyskach

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Michał Winiarski w meczu Polska - Australia na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku
Michał Winiarski w meczu Polska - Australia na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku Paweł Relikowski
Rozmowa z Michałem Winiarskim, byłym przyjmującym, który rozegrał 240 meczów w reprezentacji Polski i dwukrotnie występował na igrzyskach olimpijskich (w 2008 roku w Pekinie i w 2012 roku w Londynie), a obecnie trenerem Trefla Gdańsk.

Nasza siatkarska reprezentacja jest po dwóch najtrudniejszych meczach grupowych. Przegrała 2:3 z Iranem i wygrała 3:0 z Włochami. Jak pan ocenia dyspozycję drużyny narodowej?
Na pewno pierwszy mecz z Iranem był ciężki. Inauguracyjne starcie na igrzyskach olimpijskich zawsze jest trudne, a tym bardziej w sytuacji, gdy jest się wyżej notowanym zespołem, jednym z faworytów imprezy. Można powiedzieć, że był to klasyczny mecz otwarcia, w którym było dużo nerwowości. Iran potrafi grać bardzo dobrze w siatkówkę, my natomiast staraliśmy się szukać w tym spotkaniu swojej gry. Mimo porażki widziałem jednak dużo pozytywnych rzeczy. Z Włochami zagraliśmy już dużo bardziej spokojniej. Wchodzimy w turniej i teraz będziemy łapali więcej pewności siebie. Na pewno chłopacy zapoznali się z obiektem i całą olimpijską otoczką. Myślę, ze będziemy grać już swoją, dobrą siatkówkę.

Przed kadrowiczami trzy mecze grupowe z teoretycznie słabszymi ekipami. Wenezuela czy Japonia to nie są drużyny, których Polacy w optymalnej formie muszą się obawiać.
Trzeba pamiętać, że igrzyska to turniej, w którym rozgrywa się mecze o różnych porach. Czasu na treningi jest mniej. Nie wiem jak jest teraz, ale wcześniej w większości przypadków nie trenowało się w głównej hali. Przetarcia z tymi zespołami pozwolą nam odnaleźć naszą, pewną siatkówkę. Na pewno trzeba być skoncentrowanym w każdym spotkaniu. Przed turniejem olimpijskim wiadomo było, że praktycznie niemożliwe jest, aby nie awansować do ćwierćfinału. Ważne jednak, aby w trakcie fazy grupowej każdy z zawodników nabrał pewności siebie. Jestem spokojny, że nasza gra będzie coraz lepsza, że te trzy mecze pozwolą grać naszą siatkówkę, że mentalnie i fizycznie będziemy gotowi na ćwierćfinał.

W meczu Polska – Włochy na trybunach był m.in. Hubert Hurkacz. Olimpijczycy wspierają kolegów z różnych dyscyplin, bo przecież kibicom wstęp jest zabroniony. Sportowcy już umieją grać przy pustawych trybunach?
Z kibicami zawsze gra się dużo lepiej, doping i energia oddziałują na zawodników. Ostatni rok pandemii w pewnym sensie nauczył wszystkich sportowców rywalizowania bez publiczności. Igrzyska olimpijskie charakteryzują się także tym, ze każda reprezentacja wspiera siebie nawzajem. Zawsze w wiosce panuje atmosfera wzajemnego kibicowania. To świetne, że sportowcy dają sobie tę energię. Każdy profesjonalny zawodnik marzy o igrzyskach i sama ranga tej imprezy wyzwala dużo emocji. Na pewno każdy będzie dawał z siebie maksimum. Kibice dają dużo, ale sami zawodnicy też czują to, co dzieje się w Tokio.

Pan zna z autopsji, że na igrzyskach funkcjonuje w siatkówce tzw. klątwa ćwierćfinałów. Myśli pan, że tym razem uda się to fatum przełamać?
Na pewno mamy najsilniejszą reprezentację od kilku lat. Myślę, że Liga Narodów pokazała, że dysponujemy ogromnym potencjałem. Przed igrzyskami spekulowało się, już po losowaniu grup, czy to dobrze, że na początku nie gramy z tak dobrymi rywalami, a trafimy na silnego przeciwnika w ćwierćfinale. Prawda jest taka, że mamy dobrą drogę do ćwierćfinału i mamy więcej spokoju, aby znaleźć właściwy rytm grania. W ćwierćfinale bez względu na rywala będzie to spotkanie z gatunku ciężkich. Najważniejsze jest grać z meczu na mecz i skupiać się tylko na swojej dyspozycji. Trzeba przygotować się mentalnie i przede wszystkim fizycznie, aby wejść w ćwierćfinał z dużą pewnością siebie. Nieraz ten zespół udowadniał, że radzi sobie z ciężkimi sytuacjami. Po porażce z Iranem jestem spokojny. Nie mówię o klątwie, bo nie wierzę w takie rzeczy. Ćwierćfinał to taki mecz, który decyduje o tym, kto wejdzie do strefy medalowej, a kto pożegna się z igrzyskami. W tym przypadku każdy punkt waży inaczej, niż w fazie grupowej.

Kogo życzyłby pan naszej drużynie w ćwierćfinale? Z grupy B może to być Rosyjski Komitet Olimpijski, Brazylia, Stany Zjednoczone lub chociażby Francja.
Nie sądzę, żeby były jakiekolwiek kalkulacje. Wszyscy zdają sobie sprawę, że będzie to mecz z rywalem silnym, z którym trzeba będzie grać dobrze sportowo. Mamy tak naprawdę wszystko w swoich rękach. Z niecierpliwością czekamy na ten mecz. Grupowe spotkania pozwolą poczuć salę i atmosferę, oswoić się z tym. Jestem przekonany, że w ćwierćfinale zagramy dobrą siatkówkę.

Polscy siatkarze pewnie pokonali Włochów

Wideo

Materiał oryginalny: Michał Winiarski, trener Trefla Gdańsk: Po przegranej z Iranem jestem spokojny. Nie wierzę w klątwy na igrzyskach - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie